Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Jak to się zaczęło

6/11/2026

Jak to się zaczęło

 Nigdy nie planowałam, że będę pisarką. Książki kochałam od chwili, kiedy nauczyłam się czytać. Kochałam czytać, pisać nie planowałam. Przed ostatnim spotkaniem autorskim zastanawiałam się od kiedy to się zaczęło, to całe moje pisanie. Bo na pewno nie od momentu napisania pierwszego rozdziału w swojej debiutanckiej książce. Tak po prostu od miłości do książek, myślałam. Ale to nie jest cała prawda. Zaczęło się właśnie do tego miejsca. Od tego bloga. 


A można powiedzieć, że jeszcze wcześniej, bo od rękodzieło. Blog powstał, żebym miała gdzie pokazywać swoje prace. I na początku bałam się pisać. Dlatego dawałam same zdjęcia swoich prac i jednym czy dwoma zdaniami wyjaśnienia. Bo co można pisać więcej? A jak napiszę coś głupiego? A jak ktoś skrytykuje?

Chowałam się za zdjęciami swoich prac, ale po jakimś czasie chciałam czegoś więcej. Nie tylko jednego zdania: Dzisiaj zrobiłam deseczkę. Zaczęłam pisać o rękodziele po prostu. O tworzeniu, o sprzedawaniu, o jarmarkach, w których brałam udział. Zaczęłam dzielić się swoimi doświadczeniami i dużą radość sprawiło mi to, że ktoś mnie czyta, że komentuje, że pod postami wywiązują się dyskusje. To chyba w tamtych momentach zaczęłam kochać pisanie:)

Gdzieś tam w środku mnie pojawiała się myśl, że fajnie byłoby trzymać swoją książkę w rękach. Stworzyć coś innego, nie tylko rękodzieło, ale historię, która porwie czytelników. Ale jak mam napisać, kiedy ja nie umiem? To przecież strasznie trudne. A ja mam małe dzieci w domu, dużo obowiązków, a o spokoju i ciszy to mogę tylko pomarzyć. Więc może kiedyś, dzieci wyjdą z domu, a ja w ciszy, spokoju i nadmiarem wolnego czasu będę sobie pisać. Tak starałam siebie tłumaczyć, ale jak czytałam już książki, to nie patrzyłam tylko na historię, ale też na to jak książka jest zbudowana. Na postacie drugoplanowe, na tło. I pewnego dnia przyszło do mnie pewna historia. I powstała "Galeria spełnionych marzeń". A później kolejne. I tak sobie piszę, chociaż wcale nie umiem:) 

A skąd biorą się pomysły na książki? Zawsze mówiłam, że inspiracją może być wszystko i to prawda. Ale zazwyczaj to historie do mnie przychodzą i domagają się spisania. Jak to wyjaśnić, nie wiem! Ale lubię to kiedy taka opowieść już gdzie stoi u drzwi. I właśnie taka jedna stanęła. I co mi pozostało, spisać ją muszę:)


Zaczynam nową przygodę, która nie będzie łatwa. Jak zawsze wzloty i upadki i ta myśl, czy ja w ogóle potrafię pisać? Czy tym razem dam radę? I czy znajdę środki na wydanie moich książek? 

Pytania na razie bez odpowiedzi. Jedno wiem na pewno. Chcę pisać, a gdzie mnie to zaprowadzi? 

Jeśli macie jakieś pytania odnośnie pisania ,wydawania książek to piszcie w komentarzach. Jak pytań się nazbiera więcej to zrobię osobny post.

A jeśli chcecie wesprzeć moją literacką przygodę to możecie postawić mi kawę. 

https://buycoffee.to/starepianino

Przyda się każda złotówka bo coraz bardziej widzę, że wydanie książek będzie w moim  własnym zakresie i do tego się przygotowuję. 

Chcecie rozdziały moich książek na blogu? Piszcie:)

Pozdrawiam


P. S.

Pierwsze zdjęcie stworzone oczywiście przez AI. Trochę książek mi dodała ta inteligencja. Tytuły całkiem całkiem, może kiedyś wykorzystam:))))))

Horror w... Wiosence!!!

4/01/2026

Horror w... Wiosence!!!

 

Długo trzymałam to w tajemnicy ale w końcu mogę oficjalnie ogłosić zapowiedź czegoś szczególnego Horror w Wiosence!!!! 

Po powieściach obyczajowych pora na coś mocniejszego. Koniec nudy, ziewania nad moimi książkami! W końcu coś zacznie się dziać!!!


Łapcie opis:


Ada i Dorota dostają tajemniczą przesyłkę z listem, w którym dowiadują się że na pensjonat została rzucona klątwa. Na początku trochę się martwią, ale później o tym zapominają traktując jak głupi żart. Do czasu, aż pewnej nocy goście z pensjonatu zaczynają się skarżyć, że w nocy coś straszy. Siostry nie mogą uwierzyć w końcu same spędzają noc w pensjonacie. I rzeczywiście. W nocy słyszały jakieś głosy, ktoś chodził po schodach, skrzypiały okna i słychać było płacz dziecka. Wiadomość z listu zaczyna się sprawdzać.

Jakby tego było mało w Miasteczku zaczyna grasować seryjniak, którego ofiarami są kobiety starsze. Policja jest bezradna a na mieszkańców pada blady strach. Czy te sprawy są ze sobą powiązane? Co dalej z upiornym pensjonatem? Ofiar przybywa z każdym dniem. Czy ktoś w ogóle wyjdzie z tego cało?


Uffff... Będzie się działo.


Data premiery nie znana. Wydawnictwo też nie.


Skusicie się na ten tytuł? Wiosenka jakiej jeszcze nie znacie 😱😱😱

Coś czuję, że w końcu będę miała bestsellera!!! :) 

Chcecie więcej? 

Gdy masz dziecko to kończy się twój świat

Miłej lektury:))))

Pozdrawiam



Mój lipiec w zdjęciach

8/05/2025

Mój lipiec w zdjęciach

 Lipiec jest moim miesiącem. Zawsze kochałam wakacje, teraz również tak mam i nie przeszkadzają mi dzieci w domu:) Lubię wakacyjny luz, w tym miesiącu wszystko jest jakieś prostsze. W lipcu się urodziłam i to zawsze będzie dla mnie miesiąc szczególny. 

Na początku miesiąca byłam na spotkaniu autorskim z Małgorzatą Starostą i Mieczysławem Gorzką. Jaki to był fajny czas. Przyjemnie słuchało się rozmowy na temat pisania, jakie były początki, jak jest teraz. Nie mogłam odmówić sobie przyjemności z zakupu książki i zdobycia podpisu autorki. I oczywiście zdjęcie też musiało być. Zdecydowanie muszę chodzić więcej na takie spotkania! :) Dlaczego wcześniej tego nie robiłam???





W lipcu byliśmy w Bieszczadach. I chociaż pogody nie można było sobie zamówić, to nie było tak źle. Tylko jeden dzień padało, a poza tym ok. Upały nie przeszkadzały, można było pochodzić, pozwiedzać. 

 



Mieszkaliśmy we wsi Wola Matiaszowa w ośrodku "Matiaszówka". Jestem bardzo zadowolona z tego pobytu. Ośrodek idealny dla rodzin z dziećmi. Plac zabaw, boisko, baseny. Moi chłopcy nie chcieli wracać do domu, tak im się podobało. I koniecznie chcą wrócić za rok. Jak dzieci zadowolone to my też. A ja do pełni szczęścia na wakacyjnych wyjazdach potrzebuję tylko basenu i ... książek!:)





 




 



Nad Soliną było pięknie. Kolejny raz można było się zachwycać widokami. Pośród wędrówki przez ogromną ilość straganów z chińską tandetą można trafić i na rękodzielnicze perełki. Trafiłam. Zupełnie inny klimat, aż chciało się tam wejść, pooglądać i zrobić zakupy.


Magnesy zrobiona na plasterku drewna i ręcznie malowane mnie zachwyciły. Musiałam sobie taki kupić.






 

Myślałam, że w lipcu uda mi się skończyć pisać książkę, już tak niewiele zostało przecież. Nie skończyłam. Czas jakoś tak ucieka. Dodatkowo musiałam zrobić dwie korekty autorskie. I teraz tylko sierpień mi został zanim znowu zacznie się wrzesień, a wraz z nim ogrom szkolnych obowiązków. Wydaje mi się, że szkołę moich dzieci bardziej przeżywam niż swoją własną:) Tak, w sierpniu muszę skończyć pisać, później może to być niemożliwe!!:)


Pod koniec tygodnia ruszy przedsprzedaż książki "Tamten dzień". Dam znać:)


Wakacje mijają zdecydowanie za szybko! 

Pozdrawiam



Kolorowe jarmarki raz jeszcze

6/03/2025

Kolorowe jarmarki raz jeszcze

Kolorowe jarmarki, jak nie lubić takich miejsc?

W ostatni weekend przejeżdżałam rowerem przez zamojski rynek i natknęłam się na jarmark. Całkiem zapomniałam, że to już ten czas Jarmarku Hetmańskiego. Tak, to był ten czas, a ja zatęskniłam za całym tym klimatem, kiedy brałam udział jako wystawca. Wszystkie wspomnienia wróciły. Te przygotowania, napięcie, stres, żeby pogoda dopisała, żeby towaru wystarczyło, żeby się spodobał i żeby jakoś wyjść na swoje. I znowu pojawiła się ta myślę - "Może za rok..." 
Powiem Wam, że pisanie książek to jedno, ale dusza rękodzielniczki ciągle we mnie jest. I chyba już tak zostanie. Ta potrzeba tworzenia siedzi we mnie. I nie ważne czy to książki, czy to rękodzieło. Tworzyć muszę, taka moja natura:) 


Takie jarmarki mają swoje plusy i minusy, jeśli chcemy być wystawcami. I jeśli już zapomniałam o tych minusach to mogę sobie przypomnieć czytając swoje wpisy blogowe sprzed kilku lat. Na przykład ten: Jak to u mnie z tymi jarmarkami było

Albo ten: I po jarmarku...

Czy za rok zdecyduję się znowu wystawiać swoje prace? Nie mam pojęcia. Ale na pewno pójdę podziwiać prace innych, bo uwielbiam ten cały jarmarkowy klimat:)








 Obecnie jestem w trakcie pisania powieści i dość opornie mi to idzie, jak nigdy. Ale też chcę ją jak najszybciej skończyć. I skończę. Tylko trochę motywacja mnie opuściła. Przeczekam i zrealizuję swój plan, nie może być inaczej:)

Pozdrawiam



Publikujesz różne treści na swojej stronie? Zarabiaj na tym!

5/05/2025

Publikujesz różne treści na swojej stronie? Zarabiaj na tym!

Przez majówkowy weekend odpoczęłam, naładowałam akumulatory. Ale również coś nowego odkryłam na stronie jednej koleżanki blogowej. Otóż dodała ona wpis na temat zarabiania na swojej treści. Tak wiem, takich wpisów wszędzie jest sporo i niekoniecznie się sprawdzają. Często czytam takie z przymrużeniem oka, albo nie czytam wcale. Tym razem przeczytała, oczu nie przymrużyłam. Wszystko ładnie wyglądało, ale czy to działa? Nie namyślając się ani chwili sama to sprawdziłam.

A chodzi o polską aplikację, która z tego co widzę jest już od kilku miesięcy. Nie wiem jak to się stało, że dopiero kilka dni temu o niej usłyszałam. Ale lepiej późno niż wcale. Ta aplikacja to BILLIN.


 


Jest troszkę podobna do Instagrama, ale ma mniej funkcji. Na przykład nie można dodawać wiadomości pomiędzy użytkownikami, ani relacji. Za to można na niej zarabiać. I nie zarabiasz za klikanie w reklamy, ale tylko za wyświetlenie Twoich wpisów. 
Najwięcej płatne są filmiki, nawet bardzo króciutkie. Za 1000 wyświetleń filmiku aplikacja płaci 5 zł, za zwykłe zdjęcie 1 zł, ale naliczane wynagrodzenie jest już od 250 wyświetleń. Jeszcze nie udało mi się zdobyć tysiąca wyświetleń, a już jakaś sumka na koncie mi się zgromadziła. 

Nie musisz mieć konta na Instagramie czy Facebooku. Możesz zacząć całkiem od zera i zacząć zarabiać na tym co kochasz. Recenzujesz książki? Wrzuć recenzje na Billin. Nawet te, które masz już na blogu czy na innym kanale. Recenzujesz kosmetyki, również i co tam tylko sobie chcesz. Możesz promować swoją twórczość, tak jak ja, i zbierać pieniążki na przydasie do rękodzieła, na ulubione książki itd. Takie kieszonkowe każdemu się przydadzą:)

Społeczność na Billin bardzo się wspiera. Wiadomo, każdemu zależy na rozbudowaniu konta i na zarobkach. Ja zaczęłam ostatniego dnia kwietnia i wyświetleń i obserwatorów z każdym dniem przybywa. 

I na koniec. Jeśli pobierzecie aplikację, można Tutaj, i zarejestrujecie się z mojego polecenia starepianino od nazwy bloga oczywiście, na Wasze konto od razu wędruje 10 zł więc już coś jest na start.
Można pomyśleć, że to oszustwo, że zwykła ściema. Przeczytam wiele opinii i komentarzy na temat tej aplikacji. Praktycznie same pozytywy, a użytkownicy chwalą się miesięcznie swoimi zarobkami. I niektóre są imponujące:)

Wiadomo, że trzeba troszkę włożyć w to wysiłku i być regularnym w publikowaniu, ale myślę, że warto. 
Jeśli zarejestrujesz się z mojego polecenia starepianino to daj znać. Chętnie będę Cię obserwować:) 

Co o tym myślicie?

Wpis nie jest sponsorowany:)

Pozdrawiam:)



Chcesz wydać swoją książkę? Nigdy tego nie rób!!!

4/01/2025

Chcesz wydać swoją książkę? Nigdy tego nie rób!!!

 Marzysz o wydaniu własnej książki?

 W głowie dużo pomysłów i tylko czekasz, żeby w spokoju siąść do laptopa. Wyobrażasz sobie dzień, kiedy weźmiesz w końcu swoją książkę do ręki. A wcześniej, że znalezienie dobrego wydawcy to bułka z masłem. Nie! Jeśli masz takie marzenia to zmień je natychmiast. Nigdy nie wydawaj swojej książki. Dlaczego? A jest kilka powodów:



1.Polacy książek nie czytają. I nie będą czytać, bo po co? 

2. Twoi znajomi twoich książek nie kupią i nie przeczytają. Bo tak naprawdę to mogliby przeczytać, ale czasu nie mają. Nie raz spotkasz się z pytaniem:" A o czym jest twoja książka? A jak o tym to nie." Albo usłyszysz, że się... boją! Dokładnie tak, boją się książek. Oczywiście twoich. 

3. Z pisania nie da się wyżyć! Bo Polacy książek nie czytają. Chyba, że znajomi cię wesprą, ale różnie może z tym być. Patrz punt drugi.

4. Znalezienie dobrego wydawcy to droga przez mękę. I nie ciesz się, kiedy pierwsze lepsze wydawnictwo od razu odpisze. Odpisują tylko takie, które i owszem, wydadzą twoje dzieło, ale będziesz im musiał za to zapłacić. Dużo zapłacić! No chyba, że jesteś Bondą albo innym Mrozem to wydadzą za darmo. Nie jesteś? To słono zapłacisz za realizację marzeń o byciu pisarzem! 

5. Zapłaciłeś, masz swoją książkę, ale uwierz mi, zginie w gąszczu innych książek. I co z tego, że twoje dzieło jest wybitne? Prawdopodobnie jesteś pisarzem jednego debiutu. I na tym się to kończy...

6. Nie wydawaj za nic na świecie swojej książki, bo krytyka cię załamie. A to bohaterowie nie tacy, a to książka za nudna, czcionka za duża, za mała, okładka okropna. A o literówkach to aż szkoda gadać. Po takich recenzjach tylko siąść i płakać. To po co płakać? Lepiej nie wydawać!

7. Żadna biblioteka nie zaprosi cię na spotkanie autorskie. Chyba, że masz znajomości, ale wiesz już jak z tymi znajomościami bywa (punk 2). 


Dalej chcesz wydać swoją książkę? Nie? Masz rację. Pisz sobie spokojnie do szuflady. Albo wrzucaj na bloga. Może ktoś przeczyta. Nie wydawaj za nic swojej książki. Oszczędzisz sobie nerwów, czasu i pieniędzy!!!

P. S.

Żeby nie było. Dziś jest pierwszy kwietnia więc wiecie:) 

Podobne wpisy: Łazienka po remoncie!

Gdy masz dziecko to kończy się twój świat , Najlepsze miejsce do zrobienia zdjęć stylizacji na bloga


P.S. 2

Chcesz wydać swoją książkę? To zrób to. Chwytaj marzenia i je spełniaj, nie patrząc na przeciwności wyżej opisane:)

Pozdrawiam


Podobał Ci się wpis? To wypijmy razem kawę:) https://buycoffee.to/starepianino

13 lat blogowania, plasterki oraz plany wydawnicze

2/25/2025

13 lat blogowania, plasterki oraz plany wydawnicze

Dokładnie trzynaście lat temu dodałam na tego bloga TEN WPIS. Zdjęcie gdzieś mi się zawieruszyło, nie przetrwało próby czasu.
 Ale blog trwa, ze wzlotami, upadkami, weną lub jej brakiem. Z lepszymi albo gorszymi wpisami. Z lepszymi lub gorszymi zdjęciami. Nic z niego nie usunęłam. To taka moja pamiątka, moje początki, obawy, niepewność, ale i radość.
 Nigdy nie zapomnę tych dobrych blogowych czasów, tego co się działo w sieci. Tych znajomości oraz blogów, które z radością czytałam, a teraz już nawet nie został po nich ślad.
 Z sentymentem wspominam tamtą blogosferę i wiem, że już coś się skończyło. Świat się zmienia, idzie do przodu, a ja i tak lubię powracać do tego miejsca. Częściej lub rzadziej, ale jednak!
 I co z tego, że dobry czas dla blogów się skończył? Co z tego, że teraz liczą się instagramy i inne tiktoki? Dla mnie blog zawsze będzie numerem jeden, reszta to tylko dodatki. A może jeszcze dobre czasy dla blogów powrócą? Ja w to cichutko wierzę... może jednak...

Trochę statystyk:
Wpisy - 1082
Komentarze - 23,5 tyś. 
Obserwatorzy - 942
Łączna liczba wyświetleń - 3663856

Tak, blog dziś kończy 13 lat i wcale nie jest to pechowa liczba. A ja lubię to miejsce i dobrze mi z tym. 


Blog na początku był tylko po to, żebym mogła pokazywać na nim swoje prace. I tak było. Później tematyka się powiększyła. Zaczęłam coraz więcej pisać i odkryłam, że pisanie sprawia mi radość. I te lata blogowania doprowadziły mnie do tego, że zaczęłam pisać książki. I mogę stwierdzić z przekonaniem, że nie ma w życiu przypadków i wszystko jest po coś.


Takie dwa plasterki ostatnio poczyniłam. Maluję coraz mniej, ale czasami jeszcze lubię chwycić za pędzel:) 




Pisanie zajmuje mi więcej czasu i sprawia wiele radości oraz satysfakcji. I gdyby nie ten blog, gdyby nie te lata blogowania to kto wie, czy odważyłabym się napisać książkę...

Ten mój stosik książek w tym roku trochę się powiększy aż o .... dwie książki. Czy to dużo? I tak i nie, ale cieszę się w tych dwóch. Zresztą ukazanie się każdej książki to dla mnie wielkie święto i powód do dumy:))))


Dwie umowy wydawnicze podpisane. Jedna książka to będzie wznowienie w pięknej nowej okładce. Druga to zupełna nowość. Dat premier jeszcze nie znam, ale coś pewnie dopiero po wakacjach. Dam znać. 


 13 lat minęło jak jeden dzień. Dziękuję, że ze mną jesteście i zostawiacie po sobie ślad. Dzięki Wam to miejsce nadal trwa, a mi się chce również tu zaglądać:)


Pozdrawiam



Jarmarkowo

6/04/2023

Jarmarkowo

 Dawno nie dawałam żadnego wpisu z jarmarku. A że właśnie dzisiaj dobiega końca kolejny Jarmark Hetmański w Zamościu to postanowiłam się tam przejść. I od razu urzekła mnie jak zawsze ta jarmarkowa atmosfera. I troszkę zatęskniłam za tymi czasami, kiedy wystawiałam swoje prace. To były bardzo dobre czasy i wiele mnie nauczyły. Przede wszystkim pokory. Bo nie zawsze miałam sprzedaż taką jaką bym chciała, nie zawsze moje prace się podobały albo były docenione. Nawet kiedyś dodałam taki wpis Jarmarkowe przemyślenia. Teraz mam dystans do tych spraw, ale były czasy, że wszystko bardzo przeżywałam. Tak to jest z tym rękodziełem:) 

Z przyjemnością wróciłam do dawnego wpisu 

JAK TO U MNIE Z TYMI JARMARKAMI BYŁO

i wspomniałam te wszystkie przygotowania, wstawanie skoro świt, żeby jak najszybciej przybyć na rynek i zająć sobie najlepsze miejsce. Ech... 

Zostawiam kilka zdjęć z tegorocznego jarmarku. Czy uda mi się jeszcze kiedyś wystawiać swoje prace? Tego nie wiem, ale chyba jestem teraz na całkiem innym etapie w życiu...










W ślubnych klimatach

5/05/2023

W ślubnych klimatach

Długo mnie tu nie było. I mogłabym napisać, że mnie nie było, bo pisałam. Ale nie pisałam. Jestem właśnie na etapie szukania wydawcy do swojej czwartej książki. I przyznam się, że napisanie książki to jedno, ale znaleźć wydawcę to wyższa szkoła jazdy. Jest mnóstwo wydawnictw, które wydają wszystko, ale trzeba za to zapłacić. I to nie małe pieniądze niestety:( Dlatego miałam moment zwątpienia czy to pisanie ma jakikolwiek sens. Jeśli nie znajdę wydawcy to zrezygnuję z wydania papierowego, zdecyduję się tylko na wydanie elektroniczne.  Pomysłów w głowie dużo, czasu na pisanie często brakuje, ale jak z tego zrezygnować, kiedy do pisania tak ciągnie?

A teraz zmieniamy temat. Nie robię często ślubnych prac, a jak już robię to znaczy, że wybieram się na wesele! I tak, już jutro będziemy balować w pięknym miejscu. A jak już idę na wesele to muszę zawsze zabrać coś swojego i tak powstała ta ślubna praca.




I jeszcze taką karteczkę dokupiłam, ręcznie robioną wiadomo:) 


A na koniec zdradzę Wam, że moja trzecia książka "Krajobraz po burzy" jest już w drukarni i niebawem będę miała u siebie swoje egzemplarze. Już nie mogę się doczekać, a oficjalna premiera książki to 25 maj. I jak tu nie kochać tego miesiąca?

Do następnego! Uściski:) 

sejf

Copyright © Stare Pianino