niedziela, 17 lutego 2019

Pierwszy powiew wiosny

Wiosenna pogoda sprawia, że powstają wiosenne prace. Żeby jeszcze te przeziębienia się skończyły to byłoby idealnie. Swoją deseczkę zgłaszam na wyzwanie "Z miłości do..." Z miłości do wiosny i wypraw rowerowych.






Ostatnio przeczytałam "Chłopiec z ulicy Wschodniej"


Mały Gabryś ma trudne dzieciństwo. Ojciec alkoholik, terroryzuje całą rodzinę. Często są bójki, wyzwiska. Chłopiec żyje w ciągłym strachu. Nie raz prosi matkę, żeby razem uciekli. Matka, pomimo tego, że ma idealną okazję, bo dostała dom w spadku na wsi, nie chce odejść od męża. Jej bierna postawa w końcu doprowadza do tragedii.
Książka jest dosyć krótka, ale wywołuje różne emocje. Współczucie dla małego, przestraszonego chłopca, który chciałby mieć takiego ojca, jak jego koledzy. Złość do ojca alkoholika, który swoim zachowaniem rani tyle osób. Złość na bierność sąsiadów. Wszyscy wiedzieli, co dzieje się w tej rodzinie, ale nikt nic nie zrobił. Złość i niezrozumienie dla zachowania matki, która cały czas udawała, że wszystko jest w porządku. Dała się zmanipulować mężowi i przez to cierpiała ona i jej dziecko.
Książka porusza trudne tematy, ale mimo wszystko zakończenie jest szczęśliwe.

"Chłopiec z ulicy Wschodniej" wydawnictwo Szara Godzina

Wydawnictwo Szara Godzina 2017


10

środa, 13 lutego 2019

Z miłości do...

- Mamo, jak byłaś mała to miałaś mały internet?
- Nie, jak byłam mała to nie było internetu, komputerów ani komórek. A bajka była tylko raz dziennie. A jak babcia z dziadkiem chodzili na zakupy to w sklepach nic nie było, puste półki, nie to co dzisiaj.
- No to co w końcu było w tych sklepach???

Rozmowy z czterolatkiem są często bardzo inspirujące. Cieszę się że żyłam w takich czasach co "nic nie było". Ale za to było coś innego. Place zabaw pełne dzieciaków, a jak tylko napadało trochę śniegu to wszystkie górki oblepiały się dzieciakami, aż ciężko było dopchać się do jakiegoś wolnego miejsca. Filip niedawno poszedł z tatem na sanki. Po powrocie pytam go jak było, czy dużo dzieci? Nie, nie było nikogo, tylko on sam!

Nasze dzieciaki nie zrozumieją naszych czasów, my tamte czasy wspominamy z sentymentem, a z drugiej strony cieszymy się, że teraz żyje nam się łatwiej i już nie wyobrażamy sobie życia bez internetu i telefonów.

Z miłości do: rękodzieła i wiosny zrobiłam taką deseczkę




Prace zgłaszam na wyzwanie TUTAJ

13

piątek, 8 lutego 2019

Z tymi kubkami to jest tak...

Nie pamiętam kiedy zaczęła się moja miłość do kubków. I nawet ostatnio zastanawiał się dlaczego tak lubię te kubki, dlaczego ciągle chcę kupować nowe chociaż już w szafkach nie ma miejsca. Wiecie dlaczego?


Dlatego, bo
- kubek kojarzy mi się z domem, do szpitala zabrałam jeden ze swoich ulubionych kubków i miałam przy sobie cząstkę domu
- kubek kojarzy mi się z chwilą przerwy, przerwą na kawę albo herbatkę
- kubek to też miło spędzony czas z najbliższymi osobami
- kubek kawy to czas dla mnie, chociaż nie często udaje mi się tę kawę wypić w spokoju. Przy dwóch rozbrykanych maluchach często to bywa niemożliwe
- Kubek kawy zawsze ratuje mi życie po nieprzespanych nocach. Właśnie teraz dużo bym dała za spokojnie przespaną całą noc! Po takiej nocy rozdrażnienie i zmęczenie mija jak poczuję zapach kawy, jest kawa, jest ulubiony kubek, będzie dobrze:)

Każdego ranka muszę podjąć poważną decyzję - z którego kubka dziś napiję się kawy,  a później herbaty?
Moja kolekcja kubków ciągle się powiększa, teraz przybyły takie:


Do tego cztery urocze miseczki i pyszna herbata:)

Bardzo lubię przeróżne herbaty, lubię poznawać nowe smaki, nowe mieszanki, a herbatek, szczególnie w zimie, nigdy dość. A żeby herbata smakowała wyjątkowo to warto zaopatrzyć się w dobry zaparzacz do herbaty.



To co: kawa czy herbata?

Patronem wpisu jest sklep Fabryka Form


14

niedziela, 3 lutego 2019

Poznajmy się w kolejnym linkowym party




Cieszę się, że pojawiły się ciekawe linki w mojej zabawie. Chciałabym wyróżnić:

- ciekawie zrobione świąteczne świeczniki tutaj
-  drewniane zawieszki klik
- oraz śliczne pudełeczko klik

Bawimy się dalej, a zasady bez zmian czyli:
- wklejajcie linki do waszych postów z poprzedniego miesiąca, można dodać 3 posty
- komentujmy sobie wzajemnie:)
- jeśli macie ochotę to możecie wziąć ten banerek do siebie na bloga, ale nie jest to konieczne
- tematyka wpisów dowolna:)

Linki dodawajcie w niebieski przycisk Add Link:) 




Inlinkz Link Party Inlinkz Link Party
6

niedziela, 27 stycznia 2019

W oczekiwaniu na wiosnę...

Czytam i tworzę wiosenne prace. Czy Wy też tak jak ja nie możecie doczekać się wiosny? Zima jakoś mi się dłuży, tym bardziej, że ciągle zmagamy się z przeziębieniami. Siedzimy cały czas w domu i się kurujemy. Na pocieszenie sięgam po książki. Jeśli lubicie czuć dreszczyk emocji podczas czytania to mogę polecić książkę " Bezbronne".


Darby wybiera się do domu na święta. To dla niej trudny czas, bo mama jest właśnie w szpitalu i czeka na operację. Podczas podróży rozszalała się burza  i uwięziła ją na odludziu. Dlatego najbliższą noc będzie musiała spędzić na postoju przy autostradzie z czterema obcymi osobami i bez zasięgu. Podczas poszukiwania zasięgu na parkingu spostrzega , że w jednym samochodzie uwięzione jest dziecko. Kto z tej czwórki jest porywaczem? Jak Darby może pomóc temu biednemu dziecku? Darby nie wie, że ta noc będzie najkoszmarniejsza w całym jej życiu. Tej nocy będzie musiała stoczyć walkę nie tylko o swoje życie. Czy jej się uda?

Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak dobrej książki, od której na prawdę nie można się oderwać. Autor cały czas nas zaskakuję i to do ostatniego zdania. Książka będzie miała swoją premierę 13 lutego, a ja miałam możliwość jej przeczytania dzięki wydawnictwu Otwarte. Polecam:)

A to moja pierwsza w tym roku wiosenna praca.




Już nie mogę doczekać się ciepełka!
Pozdrawiam:)

9

piątek, 18 stycznia 2019

Moje rękodzielnicze eksperymenty


Jeśli czytacie tego bloga, to wiecie, że zanim wpadłam po uszy i zakochałam się w decoupage, to lepiłam w masie solnej. Masa solna to był początek mojej rękodzielniczej drogi. I na początku mi się to podobało. Lepiłam przede wszystkim aniołki, wypalałam w piekarniku i, najprzyjemniejsza dla mnie praca, malowałam. Ale, pomimo tego, że wkładałam w tą moją pracę całe serducho, poświęcałam dużo czasu, siatkami przynosiłam do domu mąkę i sól, moje prace były nietrwałe. Pod wpływem wilgoci zaczynały się kruszyć. Nie wszystkie oczywiście, do dziś mam moje stare prace i nic z nimi się nie dzieje, ale niektóre kruszyły się i dlatego postanowiłam skończyć z masą solną. Chciałam tworzyć coś trwałego, coś na długie lata. I przyszło pytanie - jeśli nie masa solna to co? I jak wiecie zainteresowałam się decoupage. Spodobało mi się malowanie serwetkami i to zostało mi do dzisiaj. Po drodze był jeszcze krótki epizod z masą papierową, ale technika decoupage jest dla mnie najwłaściwsza. Ale tak czasami mam, że chciałabym popróbować jeszcze czegoś innego. I kiedyś nawet próbowałam tworzyć biżuterię tą techniką. Kilka par kolczyków zrobiłam, ale jakoś zabrakło mi cierpliwości. A może by tak spróbować stworzyć coś z koralikami np: bransoletki? I tak moje rękodzielnicze eksperymenty zaprowadziły mnie do tego, że kilka bransoletek zrobiłam, a efekt wygląda tak:




Przyznaję, że fajnie jest zestawiać ze sobą różne koraliki, wcześniej zaopatrzyłam się w odpowiednim sklepie z koralikami, później poczytałam jeszcze koralikowego bloga, żeby wiedzieć mniej więcej co i jak. Na razie powstały bransoletki i nie wiem czy przygoda z koralikami potrwa dłużej, wszystko zależy od weny:) Ale koraliki czasami też wykorzystuję do swoich prac np, do takich zakładek do książek;)



Co nam daje robienie biżuterii? 

Po pierwsze : mamy pewność, że nasza biżuteria będzie niepowtarzalna, unikatowa.
Po drugie: robienie biżuterii, tak jak innego rękodzieła, bardzo uspokaja, relaksuje.
Po trzecie: możemy rozwijać swoją kreatywność, dopasowywać przeróżne koraliki, kolory.
Po czwarte: tworzenie biżuterii to super zabawa, która może się kiedyś przerodzić w sposób na życie:)
I po piąte: zawsze będziemy mieli pod ręką pomysł na prezent.

Tworzenie biżuterii to zajęcie dla każdego

Niezależnie od wieku, wykształcenia, jeśli tylko mamy w sobie kreatywną duszę i chęci do tworzenia.

Mam nadzieję, że jak czas pozwoli, wypróbuję też inne techniki rękodzieła. Bardzo chciałabym się nauczyć robić kartki. Może w przyszłości. Kto wie, gdzie zawędruję w moimi rękodzielniczymi pasjami. Aż sama jestem ciekawa:)

A jak to u Was wyglądają rękodzielnicze eksperymenty? Piszcie:)

Patronem wpisu jest sklep Koraliki.pl
13