Serwetkowe Candy, wyprzedaż rękodzieła i książek - zapraszam:)

7/10/2020

Serwetkowe Candy, wyprzedaż rękodzieła i książek - zapraszam:)

Likwiduję swoją pracownię. W tym pomieszczeniu co miałam wszystkie swoje artystyczne graty, będziemy robić łazienkę. Wiedziałam, że to kiedyś nastąpi, a łazienka jest bardzo potrzebna więc na razie robię urlop od rękodzieła. Jak długo to potrwa, nie wiem. Muszę znaleźć sobie nowy kąt na swoje pasje. Na razie wszytko znajdzie się na strychu, ale mam nadzieję, że moja przerwa długo nie potrwa i zmów będę miała możliwość malować.
Zmiany czasami są potrzebne, taka przerwa też. Ostatnio jakoś zaczęłam tracić serce do decoupage. Malowałam coraz mniej, zastanawiałam się też nad blogiem. Wprawdzie powstał po to, żebym pokazywała przede wszystkim na nim swoje prace, ale jakoś to mi nie wystarcza. Mam nadzieję, że idą zmiany na lepsze.
Dlatego robię porządki w swoich rzeczach, pracach i serwetkach. Ten oto stosik serwetek jest do przygarnięcia. Na zdjęciu tego nie widać, ale jest ich sporo. Może komuś z Was się przydadzą, może ktoś zrobi dzięki nim wspaniałe prace:) Jeśli chcecie dostać serwetki to zostawcie komentarz z chęcią udziału w zabawie i tyle. Do kogo powędruje ten stosik podam na początku sierpnia.



Wszystkie moje prace przeceniam o 50 %. Wyprzedaż będzie trwała pewnie do końca miesiąca. Zapraszam na zakupy TUTAJ.
I na koniec wyprzedaż nie związana z rękodziełem, wyprzedaż książek. Wszystkie książki są po 10 zł, w dobrym stanie i większość to nowości. Jeśli zdecydujecie się na zakup możecie zrobić rezerwację w komentarzu, a później poproszę wiadomość na maila: gosia.zalewska12@wp.pl


1. Glatz - kraj Pana Boga
2. Topiel recenzja
3. Oddaj to morzu recenzja
4. Po cudze pieniądze recenzja
5. Dzień wagarowicza recenzja
6. Zupa dobra na wszystko recenzja
7. Quichotte
8. Seks w wielkim mieście ... i co dalej? recenzja
9. Chleb na wody płynące
10. Popchnij mnie
11. Sufrażystki
12. Jedyne wyjście

Jeszcze zostały mi dwie prace do pokazania na blogu, a później to już będzie przerwa. Mam nadzieję, że jakoś zdołam to ogarnąć i wrócę do tworzenia:)
Udanych zakupów!
Ciekawe miejsce - Roztoczanka

7/06/2020

Ciekawe miejsce - Roztoczanka

Chciałam żeby te urodziny były inne, wyjątkowe, wyjazdowe. Szukałam fajnego miejsca gdzieś blisko nas. Miejsca z atrakcjami dla dzieci, żeby można było odpocząć, naładować akumulatory, popływać i spędzić spokojnie kilka dni. Oczywiście również w przystępnej cenie. I znalazłam otoczoną lasem Roztoczankę w Suścu.
To miejsce spełniło moje oczekiwania w stu procentach. Blisko nas, bo podróż trwała około godziny. Był plac zabaw dla dzieci, basen, siłownia na świeżym powietrzu, możliwość wypożyczenia rowerów i całkiem dobra kuchnia. Dodatkowo boisko do gry w siatkę i miejsca przy każdym domku, gdzie można było zrobić sobie grilla. Praktycznie wszystko w jednym miejscu:)
Domek może nie był luksusowy, ale miał wszystkie warunki, aby mieszkało się wygodnie. Dwa pokoje, kuchnia, łazienka i taras. I cały w drewnie.
Dobrze spędziliśmy te dni, były i kąpiele w basenie, i wycieczka rowerowa. Dzieciaki wybiegały się na placu zabaw, a wieczorem padały ze zmęczenia. Te trzy dni minęły za szybko. Obiecaliśmy sobie, że jeszcze wrócimy...
Nie trzeba wyjeżdżać gdzieś daleko, żeby dobrze spędzić wakacje. Można poszukać ciekawych  miejsc gdzieś blisko i też dobrze się bawić. Bo wszystko zależy od naszego nastawienia. Udanych wyjazdów kochani!











Zapachy lata

6/19/2020

Zapachy lata

Bardzo lubię ten początek lata. Te zapachy jaśminu, smak truskawek. Jaśmin mamy przy domu więc nie ważne, z której strony domu będziemy, zawsze pachnie.
Lubię początek lata, perspektywa długich letnich dni, planowanie wakacji. Bo w lecie wszystko wydaje się takie prostsze, łatwiejsze, przyjemniejsze. Nie trzeba wiele, by poczuć się szczęśliwym. Kawa wypita na balkonie, jaśminowy zapach, dobra książka, umorusane dzieciaki biegające boso po trawie. I te truskawki i wszystko co można z nich wyczarować.

Pamiętam tamten dzień, niby zwykły, a tak zapadł mi w pamięć. Dzień początku lata. Siedziałam sama w domu i samotność mnie przybijała. Miałam jej dosyć, pusty dom i w okół panująca cisza. Pukanie do drzwi zaburzyło moje użalanie się nad sobą. Koleżanka stanęła w progu z wielkim bukietem jaśminu i z siatką truskawek. I tą swoją wizytą zrobiła mi dzień. Niby tak niewiele trzeba, żeby wywołać uśmiech na twarzy. I tamten dzień, choć tak odległy, pamiętam do dziś, tamten zapach jaśminu i tamten smak truskawek, To był początek lata i wszystko takie łatwiejsze się wydawało...





Deseczkę zgłaszam na wyzwanie Dary natury

Moje pierwsze prace - masa solna

6/10/2020

Moje pierwsze prace - masa solna

Muszę przenieść swoją pracownię. Urządzając to miejsce wiedziałam, że nie będzie na stałe, że to tylko miejsce tymczasowe KLIK. I tak przeglądając swoje rzeczy natrafiłam na pierwsze prace z masy solnej. I zdziwiłam się, że są w tak dobrym stanie. Tylko jednemu aniołkowi troszkę skrzydełka się pokruszyły. A poza tym wszystko ładnie się trzyma już tyle lat!
Kiedyś z wielką pasją oddawałam się lepieniu w masie solnej. Nie miała wtedy jeszcze bloga, nie miałam dzieci, za to miała dużo wolnego czasu więc lepiłam, wypiekałam, malowała  i ciągle szukałam inspiracji w internecie. Wtedy to właśnie wpadałam po uszy w rękodzieło. I tak zostało mi do dziś:)
Mój pierwszy jarmark był właśnie z pracami z masy solnej. A później odkryłam decoupage, założyłam bloga i po lepienia już nie wróciłam. I na razie tego nie planuję, ale kto wie, co przyniesie przyszłość? :)






Mam sentyment do tych prac, może będą ozdobą do dziecięcego pokoju? Albo może powieszę je w swojej nowej pracowni...
A jakie były Wasze początki z rękodziełem?
Deseczka ...

6/05/2020

Deseczka ...

Długo mnie tu nie było. Już jestem. Pierwszy raz w czerwcu. I z nową deseczką, zrobioną na zamówienie. Miał być miód i pszczoły. Jest wszystko.





Muszę się w końcu zabrać za balkon, kupić jakieś kwiaty, uporządkować, zrobić fajne miejsce na kawę i czytanie książek. Przez brzydką pogodę jakoś tak wyszło, że na balkonie nie zrobiłam nic. Czas to zmienić:)!
Dobrego weekendu dla Was!


Z lawendą jej do twarzy

5/19/2020

Z lawendą jej do twarzy

Kiedyś robiłam bardzo dużo butelek. Zwłaszcza w tym majowym czasie przygotowując się na jarmark na początku czerwca. Butelki zawsze się sprzedawały więc musiałam mieć ich spory zapas na dwa jarmarkowe dni. A ile ja tych butelek gromadziłam, różnych, przeróżnych. Wyglądały z każdego kątka pokoju. Gdzie nie popatrzyłam tam butelki do ozdabiania, bo a nóż się przydadzą. I przyszedł taki czas, że powiedziałam dość i pozbyłam się ich bez żadnych skrupułów. Przejadłam się butelkami, nie chciało mi się ich malować. Klienci przeważnie myśleli, że jak butelka, to musi być tania. Przecież za butelkę nic nie płacę. Dlatego ceny miałam zaniżone, a wiem, że o wiele więcej musiałam im poświęcać pracy niż np. deseczkom. Dlatego zrezygnowałam z butelek i przez lata pracowałam tylko z przedmiotami drewnianymi. Drewno jest o wiele łatwiejsze do współpracy:) Ta butelka jest pierwsza od kilku lat i powstała na zamówienie. 

 

Co jak co, ale każdej butelce z lawendą jest do twarzy! 



Czasami tęskno mi za tymi jarmarkowymi klimatami, miło poczytać wspomnienia sprzed kilku lat klik.



Zobaczcie też Jarmarkowe przemyślenia :)

sejf

Copyright © Stare Pianino