Jesień czas dresów

9/27/2021

Jesień czas dresów

 Na początku kilka słów o moim ostatnim wpisie. Taka właśnie historia chodzi mi ostatnio po głowie. A że lubię pisać, tego bloga piszę już prawie 10 lat, to postanowiłam ją spisać. Po troszku, rozdział po rozdziale, zobaczymy co z tego wyniknie. Tak na jesień, przy filiżance kawy, do poczytania. Dajcie znać jak wrażenia, ciekawa jestem Waszej opinii. Pisać dalej czy nie? Publikować  historię na blogu? 

Jesień czas dresów. Jeszcze niedawno nie myślałam nawet, że z dresami się polubię. Z dresami nie było mi po drodze. A teraz już nie wyobrażam sobie bez nich życia. Takiej wygody potrzebuję na co dzień. I chociaż jesień na pewno nie jest moją ulubioną porą roku, i chociaż zawsze szkoda mi lata, to w tym roku jesień z przyjemnością przywitałam w dresach właśnie. Cieplutkich, mięciutkich i mega wygodnych. Dzięki https://femmeluxe.co.uk/ i współpracy z tym sklepem, dresów mam pod dostatkiem. Uważam, że właśnie z tego sklepu dresy są najlepsze. Takie oto ciepłe komplety dresów ostatnio do mnie przybyły:)





Na zdjęciu znajdują się dresy:

MAUVE HOODIE & SKINNY JOGGERS TRACKSUIT SET - BELLAMY 

Ten dres już Wam kiedyś pokazywałam. Mięciutki, cieplutki, bardzo wygodny:) Dodatkowy plus to długa bluza i właśnie taki długości bluzy najbardziej lubię. Chociaż już od pewnego czasu jest moda na bluzy krótkie. 


Camel Boxy Cropped Hoodie Cuffed Joggers Loungewear Set

To kolejne cieplutkie dresy. Bluza z kapturem, krótka u dołu ściągana. Takie dresy są coraz modniejsze:)


Nude Cropped Hoodie High Waisted Utility Pocket Cuffed Joggers Fleece Loungewear Set

To ostatni dresik w ciekawym, jasnym kolorze. Mała kieszonka z boku w spodniach jest bardzo potrzebna na niezbędne drobiazgi np. klucze. 


Lubicie dresy czy raczej omijacie je szerokim łukiem? :)

Więcej inspiracji znajdziecie pod linkami:

9/25/2021

Przy filiżance kawy - "Galeria spełnionych marzeń" część 1


 "Galeria spełnionych marzeń"


Stała przed starą zamojską kamienicą. Patrzyła na to stare wnętrze, które należało już do niej. Przekręciła klucz w zamku, weszła do środka. Wnętrze nadawało się do całkowitego remontu, ale miało swój wielki potencjał. Wysokie sufity, stare okna, które aż szkoda wymieniać. Odrapane ściany aż proszą się o ciekawe kolory. Tyle można zrobić, tyle było planów. Ona miała te plany.

 Ciotka Matylda zawsze goniła za marzeniami. Od dawna marzyła o tym lokum. Chciała zrobić w nim galerią, sprzedawać ciekawe przedmioty, rękodzieło, niepowtarzalną biżuterię, obrazy. Wnętrze z klimatem, w którym, oprócz pięknych przedmiotów można też napić się kawy, zjeść domowe ciasto, albo po prostu poczytać książkę.  To było jej wielkie marzenie, które miało wyjść ze strefy marzeń i się spełnić. Ciotka od lat składała pieniądze na ten cel. Nie wszyscy w rodzinie wierzyli w ten projekt. Większość uważała, że to fanaberie starej panny, że porywa się z motyką na słońce. Ada po cichu kibicowała ciotce. Ona najbardziej wierzyła w powodzenie. Dlatego kiedy udało się ciotce kupić okazyjnie ten lokal przy samej starówce, Ada aż skakała z radości. Obiecała pomagać i w każdej wolnej chwili wspierać ciotkę w realizacji marzeń.  Niestety, czasami życie pisze swój własny scenariusz. Diagnoza i złośliwy nowotwór całkowicie pokrzyżował plany Matyldy. W swoim testamencie zostawiła Adzie ten niewyremontowany lokal i poprosiła o dokończenie dzieła. I tak Ada stała się właścicielką lokum w kamienicy oraz przyszłą realizatorką planów Matyldy. 

Ada po śmierci ciotki całkiem się rozsypała. Nie potrafiła pogodzić się z jej stratą. 

Z Matyldą zawsze się dogadywała, podziwiała za odwagę, za realizacje marzeń. Sama była taką cichą myszką, która woli pozostawać w cieniu. Teraz miała zadanie do wykonania. Tylko czy podoła?

Patrzyła na lokal i oczami wyobraźni widziała go już po remoncie. Czuła w powietrzu ten zapach świeżo palonej kawy, tych klientów, którzy potrafili docenić piękne przedmioty i piękne wnętrza. Czy uda jej się zrealizować to wszystko, wypełnić ostatnią wolę ciotki?

Od śmierci Matyldy minęło pół roku,  a ona nie zrobiła nic. Nie miała do niczego głowy, opłakiwała ciotkę i szukała pocieszenia w ramionach męża, które stawały się coraz bardziej odległe. Nawet nie wiedziała kiedy oddalili się z Mateuszem od siebie. Po dziesięciu latach małżeństwa nawet nie mieli za bardzo o czym rozmawiać. Ot tylko co kupić, czy zapłacone rachunki, o której wrócisz z pracy? Zwykłe pytania, mało ważne, rozmowy o wszystkim i o niczym. Dzieci nie mieli, nie mieli czasu. Każdy dzień wypełniała im praca. Mateusz jako informatyk w dużej firmie wychodził z domu rano i wracał czasami późno w nocy. A nawet zdarzało mu się zabierać pracę do domu. Praca stała się dla niego wszystkim. Od laty wspinał się po szczeblach kariery, a konto bankowe sukcesywnie się powiększało. Adzie również nie brakowało pracy, jako księgowa w dużej firmie odzieżowej zajęć miała aż nadto. Lubiła swoją pracę, ale czasami czuła się w niej już wypalona, brakowało tej pasji co na początku. Galeria ciotki miała być odskocznią. Teraz ciotki już nie ma, a ona została z tym wszystkim sama. Mateusza nie bardzo interesował stary lokal do remontu

- Sprzedaj tę ruderę, po co ci taki kłopot - mówił - Masz dobrą pracę, dobrą pensję, po co coś zmieniać. Chcesz spełnić jakieś wizje ześwirowanej ciotki? 

Ada z jednej strony przyznawała mężowi rację, ale w duchu czuła, że to się może udać. Oczywiście, żeby zrealizować marzenia ciotki potrzebowała trochę gotówki, a nawet dość dużo. Ale miała oszczędności na czarną godzinę, później mogłaby się postarać o kredyt. Z etatu na razie nie chciała rezygnować, dość dobrze zarabiała. Gdyby tylko Mateusz okazał jej wsparcie, gdyby tylko zobaczył ten lokal, coś doradził, podpowiedział. Znał się na budowlance, na remontach. Ale zawsze wykręcał się nadmiarem pracy więc Ada dawała spokój. A może ma rację, może warto wszystko sprzedać? 

Wyszła z lokalu, zamknęła stare drzwi, otarła zabłąkaną łzę i ruszyła do domu. Marcowy wieczór był dość chłodny. 


                                                                       C.D.N.
Jesień sprzyja tworzeniu

9/23/2021

Jesień sprzyja tworzeniu

 Z tą jesienią to nie zawsze się lubię.  A odkąd mam dzieci, to jesień witamy katarami. Deszczowe ranki i krótsze dni też nie nastrajają pozytywnie. Ale jedno muszę przyznać, jesień sprzyja tworzeniu. Do tego kolorowe liście tak ładnie na zdjęciach wychodzą. Muszę wybrać się na jesienny spacer po te liście właśnie, żeby  zdjęcia ożywić i nadać odpowiedniego klimatu. Ostatnio zakupiłam kolejny lakier i farbę, na jesienne tworzenie, na długie wieczory. 





W sierpniu straciliśmy psa. Do końca nie wiemy co z nim się stało. Był już stary i pewnego dnia po prostu zniknął. Podejrzewamy, że odszedł na swój psi sposób. Był z nami 13 lat. Teraz na pocieszenie odwiedza nam kot. Dzieciaki przeszczęśliwe. Dokarmiają go i zagłaskują na śmierć. Mimo wszystko jednak wolę psy od kotów i myślę, że za jakiś czas pies w naszym domu się pojawi:) 


Chociaż wolę psy, to motyw kotów chętnie wykorzystuję w swoich pracach, jest taki wdzięczny:) 

Urodziny na tarasie

9/15/2021

Urodziny na tarasie

 Ja i Filip mamy urodziny w lecie. Pozostała rodzinka jest zimowa. Filip pod koniec lata, ja na początku. Dlatego, jak tylko zobaczyłam, że w tym dniu ma być ładna pogoda, postanowiłam zrobić imprezę urodzinową na tarasie. Dla Filipa oczywiście. Trzeba wykorzystać te piękne, ostatnie dni lata. Chociaż jeśli o mnie chodzi, to lato mogłoby trwać cały rok. 

Taras przydał nam się idealnie. Nie jest za duży, ale pomieścił wszystkich gości. Zresztą dzieci długo przy stole nie wytrzymają. Są najszczęśliwsze, jeśli mają przestrzeń do zabawy. I taką też mieli:) Dodatkowo dekoracje z balonów, no i tort. Do tego grill. Udał nam się ten dzień, nawet komary nie zakłóciły imprezy:) Udało mi się zrobić kilka zdjęć na chwilkę przed pojawieniem się gości. Później było już mniej spokojnie. 







A na koniec takie dwie zakładki do książek. Te sówki bardzo mi się podobają i do zakładek pasują idealnie:) 




Wrześniowe prace

9/07/2021

Wrześniowe prace

 Jak wrzesień to koniecznie wrzosy. A ja wrzosy kocham tak samo jak i lawendę. A tę serwetkę z wrzosami to jakoś specjalnie polubiłam. Mam ten motyw na półeczce na balkonie, mam na deseczce w kuchni. I jeszcze jedną takową deseczkę zrobiłam. Tym razem żeby czymś się wyróżniała to dodałam serce drewniane. 




Nie raz słyszałam, że jesień sprzyja czytaniu. Wiecie kocyk, herbatka, książka i te sprawy. I dodatkowo dłuższe wieczory. U mnie to nie ma znaczenia, dla mnie każda pora roku sprzyja czytaniu. Każda, bez wyjątku, a książkoholik ze mnie straszny. Nigdy nie mam wakacji od książek, dla mnie książka to właśnie wakacje. I tym sposobem mam wakacje przez cały rok. A co! :) Dlatego dla takich wariatów książkowych jak ja, stworzyłam zakładki do książek. Bo zakładek do książek nigdy dość, coś o tym wiem. Dla siebie albo na prezent. Jeśli coś Wam wpadło w oko to piszcie. A zakładek będzie jeszcze więcej:) Już ja się o to postaram:)))



Zakładki handmade tak czy nie? 

Kazimierz

8/31/2021

Kazimierz

 Kiedy pierwszy raz przyjechałam do Kazimierza Dolnego, zachwyciłam się tym miastem. To było już tyle lat temu, a ja dokładnie pamiętam ten dzień. Wtedy dopiero zaczynałam przygodę z rękodziełem i tyle galerii artystycznych mnie oczarowało. Większość czasu przeznaczyłam właśnie na chodzenie po galeriach i podziwianie tej wyjątkowej atmosfery, jakie to miasto ma. Po latach znowu wróciłam do Kazimierza, tym razem już z dziećmi. I znowu się zachwyciłam. Dlatego dzisiaj w kolejny deszczowy dzień zapraszam do Kazimierza Dolnego. Na kawę, na spacer po rynku, na wspomnienia...




















I tym wpisem żegnam wakacje, które jak zawsze za szybko zleciały. A jutro szkoła, pierwsza klasa i nerwów milion! Dlaczego rodzice przeżywają bardziej niż dzieci??? :) 


sejf

Copyright © Stare Pianino