Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogaduchy przy kawie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogaduchy przy kawie. Pokaż wszystkie posty
Jak to się zaczęło

6/11/2026

Jak to się zaczęło

 Nigdy nie planowałam, że będę pisarką. Książki kochałam od chwili, kiedy nauczyłam się czytać. Kochałam czytać, pisać nie planowałam. Przed ostatnim spotkaniem autorskim zastanawiałam się od kiedy to się zaczęło, to całe moje pisanie. Bo na pewno nie od momentu napisania pierwszego rozdziału w swojej debiutanckiej książce. Tak po prostu od miłości do książek, myślałam. Ale to nie jest cała prawda. Zaczęło się właśnie do tego miejsca. Od tego bloga. 


A można powiedzieć, że jeszcze wcześniej, bo od rękodzieło. Blog powstał, żebym miała gdzie pokazywać swoje prace. I na początku bałam się pisać. Dlatego dawałam same zdjęcia swoich prac i jednym czy dwoma zdaniami wyjaśnienia. Bo co można pisać więcej? A jak napiszę coś głupiego? A jak ktoś skrytykuje?

Chowałam się za zdjęciami swoich prac, ale po jakimś czasie chciałam czegoś więcej. Nie tylko jednego zdania: Dzisiaj zrobiłam deseczkę. Zaczęłam pisać o rękodziele po prostu. O tworzeniu, o sprzedawaniu, o jarmarkach, w których brałam udział. Zaczęłam dzielić się swoimi doświadczeniami i dużą radość sprawiło mi to, że ktoś mnie czyta, że komentuje, że pod postami wywiązują się dyskusje. To chyba w tamtych momentach zaczęłam kochać pisanie:)

Gdzieś tam w środku mnie pojawiała się myśl, że fajnie byłoby trzymać swoją książkę w rękach. Stworzyć coś innego, nie tylko rękodzieło, ale historię, która porwie czytelników. Ale jak mam napisać, kiedy ja nie umiem? To przecież strasznie trudne. A ja mam małe dzieci w domu, dużo obowiązków, a o spokoju i ciszy to mogę tylko pomarzyć. Więc może kiedyś, dzieci wyjdą z domu, a ja w ciszy, spokoju i nadmiarem wolnego czasu będę sobie pisać. Tak starałam siebie tłumaczyć, ale jak czytałam już książki, to nie patrzyłam tylko na historię, ale też na to jak książka jest zbudowana. Na postacie drugoplanowe, na tło. I pewnego dnia przyszło do mnie pewna historia. I powstała "Galeria spełnionych marzeń". A później kolejne. I tak sobie piszę, chociaż wcale nie umiem:) 

A skąd biorą się pomysły na książki? Zawsze mówiłam, że inspiracją może być wszystko i to prawda. Ale zazwyczaj to historie do mnie przychodzą i domagają się spisania. Jak to wyjaśnić, nie wiem! Ale lubię to kiedy taka opowieść już gdzie stoi u drzwi. I właśnie taka jedna stanęła. I co mi pozostało, spisać ją muszę:)


Zaczynam nową przygodę, która nie będzie łatwa. Jak zawsze wzloty i upadki i ta myśl, czy ja w ogóle potrafię pisać? Czy tym razem dam radę? I czy znajdę środki na wydanie moich książek? 

Pytania na razie bez odpowiedzi. Jedno wiem na pewno. Chcę pisać, a gdzie mnie to zaprowadzi? 

Jeśli macie jakieś pytania odnośnie pisania ,wydawania książek to piszcie w komentarzach. Jak pytań się nazbiera więcej to zrobię osobny post.

A jeśli chcecie wesprzeć moją literacką przygodę to możecie postawić mi kawę. 

https://buycoffee.to/starepianino

Przyda się każda złotówka bo coraz bardziej widzę, że wydanie książek będzie w moim  własnym zakresie i do tego się przygotowuję. 

Chcecie rozdziały moich książek na blogu? Piszcie:)

Pozdrawiam


P. S.

Pierwsze zdjęcie stworzone oczywiście przez AI. Trochę książek mi dodała ta inteligencja. Tytuły całkiem całkiem, może kiedyś wykorzystam:))))))

Świąteczne Pogaduchy przy kawie - Justyna i Trzeci Pokój:)

12/15/2020

Świąteczne Pogaduchy przy kawie - Justyna i Trzeci Pokój:)

 Już dawno na moim blogu nie było Pogaduch więc dzisiaj z ogromną przyjemnością na nie zapraszam. Moim gościem jest Justyna z bloga Trzeci Pokój. Justyna również bierze udział w Świątecznym Kiermaszu Rękodzieła, a jej prace możecie kupić TUTAJ. 


Dzień dobry :) Nazywam się Justyna, prowadzę bloga Trzeci Pokój. Bardzo dziękuję za zaproszenie na Pogaduchy, to dla mnie duże wyróżnienie!  

Mój blogowy zakątek to przestrzeń na moje pasje – jedną z nich jest decoupage. Zaczęłam interesować się tą techniką gdy miałam 14 lat, wtedy przypadek kupiłam książkę na temat tej metody ozdabiania. Zaopatrzyłam się w potrzebne materiały i się zaczęło… To było prawie 17 lat temu :) Ogólnie tworzyć – rysować, malować - lubię odkąd pamiętam; moje szkolne zeszyty pełne były różnych rysunków. Po decoupage zaczęłam także interesować się akwarelami, ceramiką, ozdabianiem tkanin, tworzeniem karteczek… Blogowanie bardzo pomaga w twórczych poszukiwaniach.




Mój blog powstał w 2017 roku i to była wspaniała decyzja… uzależniłam się od blogowego świata; poznałam fantastycznych ludzi, nauczyłam się wielu rzeczy; w blogowaniu znajduję też motywację i napęd do tego, by ciągle próbować, tworzyć.



Rękodzieło to moje hobby, czasem tworzę coś na zamówienie. To także mój sposób na odstresowanie, wyluzowanie, odpoczynek.  Marzę o tym, żeby moje pasje któregoś dnia stały się czymś więcej, ale to zostawiam na później, teraz mam dwójkę małych szkrabów i staram skupić się na życiu rodzinnym :)



Inspiracji do swoich prac szukam w Internecie, a także dookoła siebie. Czasem zobaczę jakąś serwetkę czy papier i od razu wiem, co chciałabym wyklejać… czasem trafiam na coś ciekawego – np. połączenie kolorów – na Instagramie czy Facebooku. Bywa, że zainspiruje mnie coś podczas spaceru… Dość często korzystam także z Pinterest i tam szukam pomysłów.





W swojej przygodzie z rękodziełem ciągle próbuję nowych rzeczy, eksperymentuję; szukam swojego artystycznego miejsca… Bardzo chciałabym nauczyć się lepiej rysować oraz malować akrylami i akwarelami.

Nie umiem usiedzieć w miejscu; jeśli przez kilka dni nie zajmę się czymś – malowaniem, wycinaniem, wyklejaniem – mam fatalny nastrój, i zaczynam być dla wszystkich niesympatyczna… ;) bez tworzenia świruję.

 

W sieci można znaleźć mnie w tych miejscach:

Blog: www.trzeci-pokoj.blogspot.com

Facebook: www.facebook.com/trzeci-pokoj

Instagram: www.instagram.com/trzeci_pokoj



Bardzo dziękuję Justynko za ten udział w Pogaduchach przy kawie:) A Was zapraszam na jej bloga i podziwianie pięknych prac:)

A na blogu trwa jeszcze kiermasz i konkursy. Zapraszam:) 

ŚWIĄTECZNY KIERMASZ RĘKODZIEŁA


Pogaduchy przy kawie - w Karmelowej krainie...

10/23/2017

Pogaduchy przy kawie - w Karmelowej krainie...

Wiecie, że ostatnie Pogaduchy były ponad rok temu? Zaniedbałam ten dział, a przecież jest tyle uzdolnionych kobietek, o których warto napisać. Dlatego dzisiaj przedstawiam Wam kolejną zdolną osóbkę, robiąca prześliczne rzeczy. To co, kubek kawy i nowa, ciekawa historia...


 "W Karmelowej krainie..."
Mam na imię Klaudyna i jestem autorką bloga Karmelowa kraina :)
Moja przygoda z blogowaniem zaczęła się 4 lata temu ale blogosferę oraz przygodę z tzw.handmade odkryłam dużo wcześniej.



 A wszystko zaczęło się tuż przed świętem Bożego Narodzenia - szukałam w internecie pomysłów i inspiracji na dekoracje świąteczne i zimowe,które mogłabym sama wykonać.I wtedy trafiłam na  serduszka szyte przez Ilonkę z bloga  " Moja Przystań ". Zakochałam się wprost w tych przepięknych dekoracjach a blog Ilonki był pierwszy,na który trafiłam.Potem odkrywałam kolejne i kolejne i przepadłam bez reszty. Oglądałam te piękne wnętrza, podziwiałam rzeczy tworzone przez różne dziewczyny a z każdym dniem chęć prowadzenia własnego bloga rozwijała się w moich myślach mocniej i mocniej.W końcu stało się - jedno kliknięcie i miałam mój własny blog.Nazwa - nie chciałam żeby ograniczała mnie jakoś i zaszufladkowała.Miało to być miejsce,które będzie przynosiło mi radość i przyjemność a pierwszym skojarzeniem był karmel- to jest coś co kocham- smak,zapach,kolor :) Tak więc powstało moje prywatne miejsce przyjemności- Karmelowa kraina :)

 
 Pierwszymi  działaniami handmade jakie podjęłam było szycie serduszek,ozdabianie gotowych poszewek poprzez malowanie na nich motywów, na potrzeby własne.Jednak wciąż czułam niedosyt.Chciałam sama tworzyć poszewki od podstaw. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z maszyną do szycia, oprócz dwóch prób na starym Łuczniku mamy,ale mimo wszystko kupiłam Singera w tesco i zaczęłam uczyć się szyć.Początkowo były to tylko poszewki lecz ja wciąż miałam potrzebę pójścia o krok dalej, spróbować czegoś nowego. I tak zaczęłam szyć różne ozdoby i dodatki dla dzieci- poduszki dekoracyjne,girlandy,kocyki a z  czasem lalki i maskotki. Na początku wszystko szyłam na potrzeby własne ale z czasem zaczęły zgłaszać się do mnie osoby,które chciały mieć u siebie moje wyroby :) Powstał więc mój drugi blog,na którym prezentuję własne wyroby.


  Dwa lata temu podjęłam nowe wyzwanie-postanowiłam zrobić dla siebie koszyk szydełkowy Musiałam  nauczyć się operować szydełkiem :) W prawdzie już kiedyś miałam z nim do czynienia ale to było wieki temu i nic z tego nie zapamiętałam ;p Włączałam więc sobie filmiki na You Tube i krok po kroku poznawałam tajniki  szydełkowania. Tak powstał mój pierwszy dziergany koszyk. Potem kolejne ,już nie dla mnie :)  W ubiegłym roku moją uwagę przykuły maskotki szydełkowe .Mocno zauroczona nimi stwierdziłam,że to jest to,czego chcę teraz spróbować! Na początku korzystałam z gotowych wzorów lub lekko je modyfikowałam na potrzeby własne a z czasem zaczęłam sama robić maskotki bez "gotowców". W międzyczasie odkryłam też nową fascynację - plecenie makram i kwietników . Lubię to ,kocham to co robię bo daje mi to dużo radości i satysfakcję.



Wychodzi na to,że już chyba nie umiem tak zwyczajnie usiąść przed tv i nic nie robić - zawsze znajdzie się coś nowego do uszycia lub wydziergania :)
 
 
Aktualnie moje wyroby możecie zobaczyć i zamówić w oficjalnie działającym Karmelowym Craft House.
 
Bardzo dziękuję Klaudynie za podzielenie się swoją historią, a Was wszystkich zapraszam na jej bloga i do podziwiania jej prac. A sami widzicie, że jest co podziwiać:) 
A jeśli macie ochotę na więcej historii uzdolnionych kobiet to możecie je znaleźć TUTAJ
Dobrego tygodnia:)))
Pogaduchy przy kawie - czy pasja może stać się sposobem na życie?

7/22/2016

Pogaduchy przy kawie - czy pasja może stać się sposobem na życie?

Dzisiaj w Pogaduchach przy kawie moim goście jest Justyna, autorka filcowej biżuterii. Jak zaczęła się jej przygoda z rękodziełem i jak pasja stała się sposobem na życie tego zaraz się dowiecie.



1. Kolorowe, wesołe korale, kolczyki, bransoletki. Piękna jest ta biżuteria. Jak zaczęła się 
Twoja przygoda z filcem?

Kiedyś moja mama zobaczyła u kogoś takie korale i chciała zakupić podobne, jednak ich ceny były moim zdaniem zbyt wysokie, więc postanowiłam sama je wykonać. Kupiłam potrzebne półprodukty i oczywiście mi nie wyszło ;) Po jakimś czasie jednak doszłam do wprawy. Do zdjęć moich pierwszych prac wracam z sentymentem, ale początki były trudne :)



2. Co na co dzień Cię inspiruje, skąd czerpiesz pomysły do swoich prac?

Pomysły czerpię z życia. Bardzo często zauważam na ulicy kogoś np. w swetrze w paski i kolorystyka tak mi się podoba, że od razu zapisuję układ kolorów i później robię taką biżuterię. Zdarza mi się zatrzymywać film bo w którejś scenie pojawiła się fajna kolorystyka. Przyroda to też świetna inspiracja do tworzenia :)


3. Pasja stała się również sposobem na życie, założyłaś firmę. Czy miałaś jakieś obawy typu: że się nie uda, że nikt nie będzie chciał kupić Twoich prac?

Oczywiście, nadal mam. Moja mała firma raczkuje i nie wiem co przyniesie przyszłość, ale nie jest to moje jedyne źródło dochodu, ponieważ niestety z rękodzieła raczej nie da się utrzymać. Powoli rozwijam się i szukam rynku zbytu na swoje produkty. Ludzie jeszcze nie doceniają ręcznej pracy tak jak kiedyś kiedy nie było tyle chińszczyzny. Na szczęście jednak to się zmienia i odkąd mam własną działalność mogę reklamować swoje prace i mieć dostęp do miejsc, które wcześniej były mi obce :)


4. Dużo rękodzielniczek marzy, żeby mieć własną firmę, móc utrzymać się ze swojej pasji. Co radziłabyś takim osobom?

Jak już wspomniałam z rękodzieła na razie nie da się utrzymać. A może raczej na początku, przy otwarciu i rozpoczynaniu sprzedaży. Warto pomyśleć o innej działalności a rękodzieło traktować jako dodatek. Wierzę, że w końcu to rękodzieło będzie naszym głównym dochodem. Mając własną działalność można robić sobie reklamę i legalnie sprzedawać np. w Internecie. Jako firma jesteś też bardziej wiarygodna. Ja to już odczułam. Wiele osób, które skupuje rękodzieło musi mieć faktury od rękodzielników i to jest bardzo istotna sprawa. Po za tym osobom, które chcą rozpocząć swoją przygodę z własną firmę radzę znaleźć zaufaną księgową i nie bać się spraw urzędowych ;)



5. Czy jest ktoś kogo uważasz za wzór do naśladowania?

Systematycznie przeglądam blogi oraz vlogi ludzi, którym się w życiu udało. Można brać z nich przykład albo inspirować się ich działaniami. Lubię słuchać osób, które mają podobne poglądy do moich. Jestem zwolenniczką pozytywnego nastawienia, dlatego też inspiruje się lepszymi ode mnie.


6. Gdzie można Cię znaleźć w sieci, by móc zapoznać się z Twoją twórczością?

Blog: http://ja-artystyczne.blogspot.com/
Fanpage: https://web.facebook.com/J-and-A-Bi%C5%BCuteria-z-filcu-135343766849261/
Dawanda: http://pl.dawanda.com/shop/-J-and-A-
Allegro: http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=42330861
Srebrna Agrafka: http://www.xahplop.srebrnaagrafka.pl/sklep/jaartystyczne

                                                              *       *      *

Dziękuję Justynie za rozmowę. Zawsze podziwiam osoby, które postanowiły założyć firmę i walczyć o to, żeby pasja stała się sposobem na życie. Koniecznie odwiedźcie bloga Justyny i poznajcie jej wesołą biżuterię:)
A wywiad ten ukazał się w najnowszym numerze magazynu DIY HOME, gorąco polecam:)
Pogaduchy przy kawie - poznajcie Anitę:)

3/20/2016

Pogaduchy przy kawie - poznajcie Anitę:)

Anita, pasjonatka rękodzieła zdradza nam w "Pogaduchach przy kawie", jak zaczęła się jej przygoda z rękodziełem. Czym jest dla niej pasja i jak radzi sobie na co dzień z pogodzeniem przeróżnych obowiązków, o tym zaraz się dowiecie. Zapraszam, oczywiście z filiżanką kawy:)


Pogaduchy przy kawie - Ogródek Poduszek:))

11/29/2015

Pogaduchy przy kawie - Ogródek Poduszek:))

Kochani, dzisiaj dla Was kolejna ciekawa historia kobiety z wielką pasją. Wypijcie kawę razem ze mną i przeczytajcie:)


                                                                   *   *   *

 Dziekuję Gosiu za zaproszenie, jest to dla mnie wielki zaszczyt :)


 Nazywam się Joanna Baran, mam 33 lata , od ponad 9 lat jestem szczęśliwą żoną i matką dwóch córeczek ( Karolinka 2,5 latka i Weronika 1 roczek). Niecałe trzy lata temu założyłam blog " Koronkowy Ogródek" i nie ukrywam, nie spodziewałam się, że zdobędzie aż tak duże zainteresowanie.


  A jak to się zaczęło? Z perspektywy czasu widzę, że ktoś tam na górze maczał w tym palce, bo ja od dzieciństwa zapierałam się , że nigdy nie będę krawcową! :)
 Jak byłam mała to w sklepach nic nie można było kupić oprócz octu, więc mama szyła nam ubrania, robiła na drutach sweterki, na szydełku dziergała serwetki. Od samego początku wychowywałam się w klimacie rękodzieła i przeświadczenia, że wszystko można zrobić samemu. I może właśnie dlatego mama delikatnie sugerowała mi, abym poszła w kierunku krawiectwa, bo można wyżyć dzięki tej umiejętności... a ja na to: "NIE NIE NIE, nie lubię szyć, mi się to nie podoba, ja chcę być plastyczką, bo lubię malować".. Jednak los sobie ze mnie zakpił i gdy nie dostałam się do liceum ogólnokształcącego, dyrektor tejże szkoły wyczytał listę szkół gdzie są jeszcze wolne miejsca. Na tej liście była właśnie Bielska Szkoła Przemysłowa. Zapisałam się tam i nigdy tego nie żałowałam, bo nie dość, że nauczyłam się szyć (ku uciesze mojej mamy) , to jeszcze były tam zajęcia plastyczne, które zaspokajały moją potrzebę tworzenia.



 Po skończonej szkole nie poszłam w kierunku krawiectwa, maszyna poszła w odstawkę, a ja przez parę lat pracowałam na trzy zmiany, jako zwykły pracownik produkcyjny we firmach automotive. Ale i to się skończyło, gdy w 2012 roku wylądowałam na bruku jako bezrobotna... i dzięki Bogu :)


  Żyjąc sobie spokojnie z zasiłku dla bezrobotnych, w końcu udało nam się począć dziecko. Tuż przed porodem, gdy włączył mi się tzw. "syndrom wicia gniazda" dostałam ogromnej weny do tworzenia. Ku mojemu własnemu zdziwieniu wzięłam do ręki szydełko i zaczęłam dziergać kwiatuszki, serwetki i przychodziło mi to z taką łatwością, że sama z siebie zaczęłam się śmiać, gdy pomyślałam jaki to kiedyś był ze mnie oportunista, gdy mama mnie próbowała tego nauczyć. Wyciągnęłam moją starą zakurzoną maszynę, żeby obszyć wiklinowe koszyki, na święta ulepiłam aniołki i inne ozdoby z masy solnej (a potem zasypałam nimi całą rodzinę)... wertowałam internet bo szukałam co raz to nowych technik i inspiracji, i ciągle miałam mało.


 I to właśnie wtedy wpadł mi do głowy pomysł założenia własnego bloga. Z jednej strony chciałam się podzielić z innymi swoją pasją, a z drugiej strony działałby na mnie motywująco i twórczo. Dlaczego "Koronkowy Ogródek"? Bo wtedy moim głównym zajęciem było szydełkowanie , a w planie miałam jeszcze działać twórczo w ogrodzie (do tej pory ten pomysł nie wypalił;) ), i jeszcze wtedy nie wiedziałam, że będę szyć poduszki :)


Po urodzeniu pierwszego dziecka, opuściłam blog na parę miesięcy i już miałam go całkiem usunąć, gdy nagle wymyśliłam sobie, żeby uszyć kolorową poduszkę sówkę dla mojej Karolinki. Gdy pokazałam swoje dzieło na forum, to momentalnie ruszyła lawina. Jedna koleżanka, chciała żebym uszyła jej taką samą. Potem wymyśliłam wzór kota, który współgrałby z sową. Kolejna koleżanka spytała się czy dałabym radę uszyć motylka, następna chciała biedronkę, i tak z czasem pojawiały się co raz to nowe życzenia, które z miłą chęcią spełniałam.


Do tej pory mam już kilkanaście zaprojektowanych wzorów poduszek, ale nie spoczywam na laurach i gdy ktoś zwraca się do mnie z jakąś prośbą na uszycie np. postaci z bajki, to nie śmiem odmówić, bo traktuję to jak swoją życiową misję. Nareszcie robię to, co sprawia mi naprawdę wielką przyjemność. Z chęcią wstaję o 5 rano, żeby z kubkiem porannej kawy zasiąść przy stole i tworzyć dalej te swoje kolorowe poduchy. A co mnie najbardziej w tym wszystkim cieszy? A to, że gdy wręczam dziecku jakąś poduszkę , to ono od razu się do niej przytula :) Albo te wszystkie maile z podziękowaniami od mam, które kupiły coś ode mnie dla swoich dzieci :) To dodaje skrzydeł i po prostu chce się dalej ż(sz)yć ;)
 Dziękuję, że wytrwaliście do końca mojej opowieści. Jeszcze raz dziękuję Gosi za zaproszenie, jest mi bardzo miło, tym bardziej, że Gosia była jedną z pierwszych blogerek, którą zaczęłam obserwować na bloggerze.
 Serdecznie zapraszam na mój blog: www.koronkowyogrodek.blogspot.com, na moją stronkę gdzie znajdziecie zdjęcia wszystkich poduszek i maskotek jakie do tej pory uszyłam: www.ogrodekpoduszek.pl i na funpaga: www.facebook.com/ogrodekpoduszek.
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej niedzieli ;)

Joanna Baran


*  *  *
Miło się czyta takie historie prawda? Zapraszam na bloga Asi, jej poduchy są wspaniałe, mam jedną taką sówkę i Filip uwielbia się do niej przytulać i z nią zasypiać. Prezent na święta dla malucha idealny:)
Asi dziękuję za udział w Pogaduchach, a Wam życzę miłej niedzieli,
pozdrawiam:)

Pogaduchy przy kawie:))

11/08/2015

Pogaduchy przy kawie:))

Dzisiaj moim gościem jest Edyta z bloga http://decoupagejabloniee.blogspot.com/
Posłuchajcie...

                                                                     ***
Gosiu, bardzo dziękuję Ci za zaproszenie na kawę, porozmawiamy?




Moje  dorosłe życie zaczęło się tak jak wielu innym kobietom  - tuż po liceum poszłam do pracy. To była firma informatyczna, a ja pracowałam w dziale sprzedaży. Tam poznałam moje go męża, potem był ślub i dzieci. Do pracy wróciłam po prawie dziesięciu latach. Byłam tak spragniona kariery, że szybko awansowałam, aż zostałam kierownikiem działu marketingu. W międzyczasie wróciłam (już jako bardzo dorosła osoba) na studia.  Niestety praca mnie nie oszczędzała - 11 godzin dziennie poza domem, w weekendy zjazdy, a w domu troje dzieci, trochę odchowanych, ale nie do końca. Nie dałam rady, zachorowałam, a po trzymiesięcznym zwolnieniu lekarskim dostałam wypowiedzenie z pracy. Byłam wówczas na drugim roku studiów i wspólnie z mężem doszliśmy do wniosku, że nie podołam pracować, studiować i prowadzić dom jednocześnie, więc zrezygnowałam z szukania nowej pracy. Oczywiście było to możliwe tylko dlatego, że moja druga połowa zapewniła nam pieniądze na utrzymanie rodziny.



 Niestety  (a raczej na szczęście) mam wrodzone ADHD i nie potrafię siedzieć bezczynnie. Za namową koleżanki i siostry zajęłam się decoupage’iem, potem założyłam bloga (to było cztery lata temu).



 Po skończeniu studiów musiałam znów szukać pracy – bardzo nie chciałam wracać do sprzedaży czy marketingu, a ponieważ studiowałam dziennikarstwo i od zawsze interesowały mnie sprawy związane z dekorowaniem wnętrz, postanowiłam spróbować swoich sił w piśmie wnętrzarskim.  Byłam wówczas zarejestrowana w Urzędzie Pracy, który chciał skierować mnie na staż, pod warunkiem, że znajdę sobie pracodawcę. Wysłałam CV do trzech pism: Czterech Kątów, M jak mieszkania i Werandy,  odpowiedziały wszystkie, ale Iwona Kmita (ówczesna redaktor naczelna Czterech Kątów) odpowiedziała jako pierwsza. Na rozmowie powiedziała, że przekonał ją do mnie blog, który prowadzę i że potrzebują osoby zajmującej się rękodziełem. Tak trafiłam do Czterech Kątów i zostałam redaktorką.



 Wreszcie poczułam się na swoim miejscu, robię to co lubię. Jednak w życiu ciągle mi mało, wciąż chcę uczyć się czegoś  nowego, robić coś więcej, dlatego przeszłam przez różne techniki rękodzieła, i właśnie dlatego założyłam własne pismo DIY HOME. To mój najnowszy projekt, z którego jestem bardzo dumna  i który daje mi wiele radości. Co będzie dalej? Nie wiem, ale na pewno nie będzie nudno  –  za dobrze się znam.


klik

                                                                        ***
Edycie bardzo dziękuję za przedstawienie swojej historii. Zapraszam Was na jej bloga TUTAJ. A kto jeszcze nie widział magazynu pełnego inspiracji musi szybciutko to nadrobić:)

Miłej niedzieli:) 
Pogaduchy przy kawie - poznajcie Anię:)

10/04/2015

Pogaduchy przy kawie - poznajcie Anię:)

Kochani, cieszę się, że mogę zaprosić Was na kolejne niedzielne pogaduchy. Dzisiaj główną bohaterką jest Ania z bloga http://moja-przystan.blogspot.com/. Kawa zrobiona? Zapraszam:)



Blog  - mój alternatywny świat
Blog jest dobry na wszystko. Blog pomaga gdy uciekasz od rzeczywistości. Blog dowartościowuje. Blog motywuje i rozwija. Blog sprawia, że dostrzegamy wokół siebie ludzi z wielkim sercem, że potrafimy się cieszyć małymi rzeczami. Blog sprawia, że zaczynamy wierzyć, że świat w którym żyjemy może przez chwilę kręcić się wolniej, wtedy właśnie gdy z kubkiem gorącej herbaty i krążkiem cytryny zasiadamy przed kilkoma calami techniki i odwiedzamy nasz lepszy wirtualny świat.

Takie mam wnioski po 4 latach blogowania. Moja przygoda z blogiem zaczęła się nie z potrzeby tworzenia lecz z potrzeby zabicia czasu, unicestwienia życiowych smutków. Blog stał się receptą na „chorobę”, która mnie życiowo złamała.



Moje pierwsze posty były bardzo średnie, brzydkie zdjęcia, prace przeciętne, z uwielbieniem obserwowałam inne blogi, które nieustannie zachwycały mnie nie tylko jakością zdjęć ale i tekstem. W pewnym momencie te blogi stały się dla mnie wyzwaniem. Pracowałam i nadal pracuję nad tym, żeby prace, które wykonuję były dobrze sfotografowane a tekst ciekawy. I nie wiem na ile mi się to udaje ale wiem na pewno, że jest lepiej a każdy najkrótszy nawet komentarz pod postem sprawia, że się uśmiechem, że chce mi się dalej tworzyć i wracać do mojego alternatywnego lepszego świata.
Dzięki Waszym blogom wciąż poznaję różne metody tworzenia, wszystkiego chcę spróbować, czuję się wiecznie zainspirowana, mam w sobie mnóstwo pozytywnej energii, którą czerpię z Waszych słów, prac i e-maili. Tak, tak, dostaję maile i to różne, z podziękowaniami, z pytaniami … i wtedy zawsze sobie myślę – naprawdę warto było!



Dzięki tym mailom w moim życiu pojawiło się kilka osób, z którymi na co dzień  jest po prostu lepiej. Nigdy się nie widziałyśmy a troszczymy się o siebie, zwierzamy się sobie, między nami jest niewidzialna więź, którą podtrzymujemy bez przymusu, dla siebie. Bo blogując robimy właśnie coś dla siebie i odnajdujemy siebie. Dajemy sobie czas na relaks. Nie zapominajcie o tym, że trzeba mieć choć mały wycinek ale tylko dla siebie.



Kiedyś w komentarzu przeczytałam, że jestem najczęściej obdarowywaną blogerką :)  I wiecie co? To chyba racja. Nie potrafię policzyć ile dostałam cudownych paczuszek, to prawdziwe dzieła tworzone z sercem i z myślą o mnie. Kocham niespodzianki i tę adrenalinę, która towarzyszy podczas otwierania przesyłki, koleżanki w pracy się ze mnie śmieją i razem ze mną czekają żeby obejrzeć skarby, które mi przesyłacie. Dziękuję Wam za wszystko.



Przede mną jeszcze mnóstwo nowych technik, które chcę poznać, wypróbować. Nie wiem ile megabajtów nowych inspirujących stron ze świetnymi wnętrzami, całe stosy gazet do przeczytania… a gdzieś pomiędzy tym pranie, gotowanie, praca, spacery, fajna książka, poezja, szydełko, transfer i poczucie, że ktoś na mnie czeka przed swoim komputerem dzięki super wynalazkowi jakim jest Internet (do dziś nie rozumiem, jak to możliwe, że ja tu sobie w domu piszę a Wy setki kilometrów dalej to czytacie…).


Wszystko co tworzę pokazuję pod adresem http://moja-przystan.blogspot.com/ , większość z tych prac można kupić w zakładce Domowa Rękodzielnia (http://moja-przystan.blogspot.com/p/gustowne-dodatki-do-domu.html) , to taki mój mały blogowy sklepik, do którego Was serdecznie zapraszam.

Dziękuję Ci Gosiu za zaproszenie do cyklu Pogaduchy, czuję się wyróżniona :) sprawiłaś mi wielką przyjemność tym zaproszeniem. Prosiłaś żebym napisała o swoich marzeniach. Takie moje największe życiowe marzenie to mieć małego człowieczka, który będzie do mnie mówił mamo. Całą resztę mam!
Z ucałowaniami Ania z mój dom – moja przystań



                                                                      * * * 

Aniu bardzo dziękuję, że zgodziłaś podzielić się z nami swoją historią, a wszystkich, którzy Ani jeszcze nie znają zapraszam na jej bloga, na prawdę warto:)
Miłej niedzieli:))


Pogaduchy przy kawie - Różana Ławeczka

7/26/2015

Pogaduchy przy kawie - Różana Ławeczka

Jakiś czas temu z pewną nieśmiałością poprosiłam Agnieszkę, żeby wystąpiła w moich Pogaduchach. Jej prace podziwiam od dawna i wiedziałam, że jest raczej zajętą osobą. Bardzo się cieszę, że zechciała gościć na Starym Pianinie. Przeczytajcie o kobiecie szczęśliwej, z wielką pasją, która co rano budzi się z uśmiechem na twarzy. Weźcie kubek kawy i rozsiądźcie się na Różanej Ławeczce:)

                                                                     *  *  *

Hmmm jaka jest Różana Ławeczka?
skąd się wzięła?



mam na imię Agnieszka
wszystko zaczęło się trzy lata temu, kiedy to moja Córka postanowiła, że założy mi bloga...
tak, tak to Ona widząc, że zaczytuję się w Waszych i po cichu Wam zazdroszczę, postanowiła za mnie...


nazwę i całą resztę stworzyłam sama. Nie było to trudne, bo wiedziałam od zawsze jak ma wyglądać moje miejsce w wirtualnym świecie...
Różana Ławeczka jak go nazwałam to miejsce pokryte pajęczyną ha ha ha dlaczego? ponieważ tu się nic nie zmienia, nie idę z trendem, a wręcz bronię się przed tym...

 ...i tak powstała Różana Ławeczka
na początku to miało być miejsce gdzie tylko pokazuję własne prace, ale z czasem stało się miejscem na moje pogaduchy...
coraz więcej Gości przysiadało na Ławeczce, co bardzo mnie cieszyło i nakręcało na kolejne posty...
w międzyczasie zrezygnowałam z pracy zawodowej i postanowiłam zawalczyć o swoje marzenia...
nie było to łatwe...moje plany często napotykały przeszkody, po których
podnosiłam się i szłam do przodu.
Dziś wiem, że może zmieniłam się i nie jestem już tą osobą co kiedyś, ale
nie żałuję, ponieważ wewnętrzny spokój jaki dziś mam w sobie
nie oddałabym za nic w świecie i wiem, że warto było czekać...




tak przyszedł grudzień 2014 rok, po trzyletniej tułaczce z pokoju mojej córki, sypialni i kuchni znalazłam własne miejsce na ziemi...
piwnicę  w naszym domu!!!,
 gdzie założyłam własną Pracownię, którą nazwałam tak po prostu " Różana Ławeczka"
w głowie mi szumiało, pytania kłębiły się , czy podołam? jak ogarnę mój niepokój?
a jednak brnęłam do przodu stawiając wszystko na jedną kartę...
wsparciem dla mnie byli moi najbliżsi moja Mama , mój M , moja Córka i Monia psiapsiółka z lat licealnych...
reszta stała z boku i pewnie czekała na mój upadek...
ale nie poddałam się ,mój Anioł Stróż stał przy mnie i nie pozwolił mi zawrócić z raz obranej drogi...


tak minęło już ponad  pół roku mojej Pracowni "Różana Ławeczka" i nigdy nie żałowałam mojego kroku...
owszem są dni, kiedy padam zmęczona i nawet mój mały palec od nogi nie ma ochoty się ruszyć, szare komórki są tak przegrzane, że proszą o chwilę wytchnienia, a ja wciąż myślę i pomysł goni pomysł...
zastanawiacie się, jak daję radę, czy warto?
warto, z zawodu jestem technikiem ekonomistą, ale daleko mi do księgowej...
dwuletnia szkoła florystyczna dała mi nadzieję na lepsze jutro i tak też się stało w wieku 40 lat
mam swoją firmę i sens życia, pasja , która jest we mnie daje upust w codziennej pracy, której zawsze jest wiele...
co mnie cieszy?
radość wstawania, uśmiech moich Różanych Gości, którzy wracają na Różaną i szukają czegoś dla siebie i swoich bliskich...
Rękodzieło dla nowicjuszy i to jeszcze samouków ( bo muszę dodać, że nie skończyłam żadnych szkół, ani kursów, wszystko to co umiem zawdzięczam sobie samej i nauce na własnych błędach) jest bardzo trudną dziedziną, wszyscy szukają własnej niszy, tylko czy się uda?
tego tak do końca nikt nie wie, nawet i ja, ale nie mogłabym nie spróbować i się nie przekonać, przecież szalona byłam zawsze i nigdy nie odpuszczałam...


dziś wiem, że to moja pasja, że to moje powietrze, które daje mi przetrwanie...
kocham to co robię i nie oddałabym za nic w świecie, a kiedy ktoś pyta, a opłaca ci się?, po co Ci to?
ja uśmiecham się i spokojnym tonem odpowiadam, że w życiu nie zawsze chodzi o pieniądze, owszem są ważne, bo nasz kraj tak to wszystko poukładał, że małe firmy mają pod górkę, ale gdyby ktoś mi zakazał to na pewno nie poddałabym się i robiłabym to dla siebie, a tego nikt mi nie zabroni !!!


Uwielbiam nowe wyzwania...projekty, które nie są oczywiste...
Kiedy zupełnie obca Osoba pisze @ do Różanej i prosi dla siebie o przedmiot, który będzie jej wizytówką na przyszłość, w jej pracy...
to mnie uskrzydla, bo przecież to wielkie wyróżnienie i zobowiązanie, być przy czymś co dopiero się rodzi od podstaw , a będzie szło w świat...
odnawianie mebli, walizek starych przedmiotów nietuzinkowych, które mają swoją historię...
kocham moje Anioły z przesłaniem, Różane Tabliczki Szczęścia, które przyjęły się i skrywają tajemnicę zamawiających u mnie Gości, koniki z Imionami Milusińskich i Kufry Wspomnień, które spersonalizowane mogą schować w sobie mnóstwo pamiątek, moje albumy, czy kartki utrzymane w klimacie vintage...



Kiedy napotkani ludzie pytają mnie czym się zajmuję? mówię że mam własną Pracownie Różaną, ale tak trudno w jednym zdaniu określić co robię...
Pracownia Różana to mnóstwo pomysłów, to miejsce gdzie każdy może zajrzeć i zamówić coś tylko dla siebie...
powielanie nie jest moją dobrą stroną, ta sama taca nigdy nie będzie taka sama i ten kuferek też podobny , a jak różny ...mały detal a zmienia wszystko

ostatnie projekty Różanej to ślubne kufry wspomnień, dodatki drewniane, które tak kocham...
Moja pracownia to miejsce, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie, no może nie każdy, bo
nie wszyscy lubią przedmioty drewniane przetarte, pokryte "pajęczyną", które tak bardzo kocham...

Dziękuję Gosi za zaproszenie i za to, że chciała mnie wysłuchać, bo
jak widzicie niezła ze mnie gaduła:)

a jeśli i Wy będziecie chcieli odwiedzić Różaną to zapraszam

blog http://rozana-laweczka.blogspot.com/
fb https://www.facebook.com/pages/R%C3%B3%C5%BCana-%C5%81aweczka/253672844769983
do mojej wirtualnej pracowni http://rozana-laweczka.blogspot.com/2015/01/pracownia-rozana-aweczka_19.html
i do stacjonarnej  Pracowni " Różana Ławeczka" , która mieści się przy ul. M. Konopnickiej 19 w Mogilnie
e-mail RozanaLaweczka903@wp.pl
tel. kom 662-064-823


z tego miejsca jeszcze tak zupełnie na koniec
chciałabym bardzo podziękować moim Różanym Gościom, którzy zaufali mi i są razem ze mną...
dziękuję też tym, którzy czytają i zaglądają na Różaną Ławeczkę
dziękuję !!!
Aga z Różanej

                                                              *  *  *

Agnieszko bardzo dziękuję za Twoją historię. A kiedy następne Pogaduchy? Tego nikt nie wie, miłej niedzieli:)

sejf

Copyright © Stare Pianino