Nie jest to łatwe, ale czasami warto zdecydować się na ten krok. Pisząc książki nie muszę wychodzić z domu. Siedzę sobie z laptopem, popijam kawkę i puszczam wodze swojej fantazji. Dla takiej domatorki i introwertyczki to praca idealna. Ale na tym ta praca się nie kończy. I zdałam sobie sprawę, żeby bardziej promować swoją twórczość nie wystarczy sam internet. Muszę zacząć wychodzić do ludzi. Ja? Osoba, która woli słuchać niż mówić? Osoba, której najlepiej jest ukrytej za swoim laptopem? Jak widziałam innych pisarzy, którzy wrzucali relacje ze spotkań autorskich lub targów książki, myślałam sobie, że ja się na coś takiego nigdy nie wybiorę. Za żadne skarby!
W tym roku postanowiłam sobie, że wytknę nos ze swojej strefy komfortu. Nie ma innego wyjścia. To takie moje najważniejsze postanowienie noworoczne. I jak na razie powoli je realizuję. Dokładnie tydzień temu byłam na małym spotkaniu autorskim. Była trema, ale i fajne doświadczenie. To taki mój mały kroczek do przodu. I postanowiłam częściej mówić życiu tak, zamiast się chować. Zobaczymy co z tego wyjdzie:)))





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy komentarz, chętnie Cię odwiedzę. Nie odpowiadam na komentarze typu "Obserwujemy?" Jeśli spodoba Ci się mój blog to zostań na dłużej, jeśli spodoba mi się Twój to zaobserwuję:)