Tydzień minął od mojego spotkania autorskiego i emocje powoli opadają. Jestem osobą, która bardziej woli pisać niż mówić, ale spotkanie uważam za bardzo udane. Stres był oczywiście, ale szybko przeszedł. Atmosfera była cudowna, porozmawialiśmy o książkach, o planach na przyszłość. Nawet nie wiedziałam kiedy czas tak szybko minął. A na koniec dostała ogromny bukiet kwiatów:) Czułam się ogromnie doceniona i w takich chwilach wyraźnie widzę, że moje pisanie ma sens. Pomimo przeciwności, tak jak szukanie wydawnictwa, brak weny czy brak czasu.
Spotykałam się ostatnio z pytaniami, gdzie można przeczytać moje wcześniejsze książki, czy można je gdzieś kupić. I ze smutkiem zawsze odpowiadam, że nie są już dostępne, tylko wersja elektroniczna, która też będzie tylko dostępna do końca maja. A potem książki zniknął. Można liczyć tylko na biblioteki, które czasami nie mają wszystkich części albo nie mają wcale. Wydawnictwo kiedyś planowało wznowienie, ale teraz nie ma na to szans. I dlatego pomyślałam, że fajnie by było, gdyby moja trylogia mogła być w nowej odsłonie. Nowa szata graficzna, poprawiona, dopracowana najlepiej jak tylko potrafię. Zatem powróciłam znowu do Galerii spełnionych marzeń i poprawiam, dopisuję, ubarwiam, żeby książka lepiej się czytała, żeby historia mogła zachwycić nowych czytelników. A potem druga część i trzecia. Jeszcze nie wiem jak je wydam, ale coraz częściej zastanawiam się nad tym, żeby samej wydawać swoje książki. O ile czas i fundusze pozwolą. No chyba, że wydawca się znajdzie, ale to już trudniejszy temat...
W tym tygodniu mój laptop powędrował do naprawy i żyłam przez kilka dni bez pisania. Dzisiaj w końcu mogę coś napisać, a pisze się wyśmienicie. Prawie samo:) Niby tylko kilka dni, a bardzo mi tego brakowało!
W tym miesiącu minie cztery lata od premiery mojej pierwszej książki, a dokładnie 27 maja. "Galeria spełnionych marzeń" od czterech lat na rynku wydawniczym:) Jest co świętować:)
Przez ostatnich kilka dni bez przerwy gdzie nie wejdę na Fb czy Instagrama, czy w ogóle na jakieś strony, wszędzie tylko Olga Tokarczuk i burza jaką wywołała swoją wypowiedzią odnośnie korzystania z AI. Nie słyszałam całej jej wypowiedzi tylko pojedyncze zdania więc nie będę osądzać, czy noblistka korzysta z takiej formy przy pisaniu.
Uważam, że w pisanie książek autor wkłada wiele emocji, często cząstkę siebie, swoje przemyślenia, uwagi. I nie wyobrażam sobie czytać książki wytworzonej przez jakiś sztuczny twór. Tak AI może być pomocna, ale wszystko ma swoje granice. Dlatego w moich książkach tego nie znajdziecie. Wszystkie są pisane tylko przeze mnie.
Tak sobie pomyślała, że teraz większość ludzi się burzy, jeśli chodzi o pisanie książek z AI. I dobrze. Jednak kolejne pokolenia myślę, że nie będą zwracać uwagi na to tak bardzo. Przyzwyczają się, że wszystko za nich robi sztuczna inteligencja i to jest smutne. Wszystko do tego właśnie zmierza i brońmy się przed tym jak najdłużej...
Kiedyś już pisałam na ten temat: Sztuczna inteligencja zrobi za ciebie wszystko, nawet....
No to się rozpisałam. Ale brakowało mi tego. Zmykam pracować nad nowymi powieściami. Oby wszystkie plany się udały. A co do najnowszej książki dam znać kiedy można spodziewać się premiery. Podobno gdzieś w październiku.
Pozdrawiam







Widzę, że to było bardzo udane spotkanie 😊
OdpowiedzUsuń