Nie jest to łatwe, ale czasami warto zdecydować się na ten krok. Pisząc książki nie muszę wychodzić z domu. Siedzę sobie z laptopem, popijam kawkę i puszczam wodze swojej fantazji. Dla takiej domatorki i introwertyczki to praca idealna. Ale na tym ta praca się nie kończy. I zdałam sobie sprawę, żeby bardziej promować swoją twórczość nie wystarczy sam internet. Muszę zacząć wychodzić do ludzi. Ja? Osoba, która woli słuchać niż mówić? Osoba, której najlepiej jest ukrytej za swoim laptopem? Jak widziałam innych pisarzy, którzy wrzucali relacje ze spotkań autorskich lub targów książki, myślałam sobie, że ja się na coś takiego nigdy nie wybiorę. Za żadne skarby!
W tym roku postanowiłam sobie, że wytknę nos ze swojej strefy komfortu. Nie ma innego wyjścia. To takie moje najważniejsze postanowienie noworoczne. I jak na razie powoli je realizuję. Dokładnie tydzień temu byłam na małym spotkaniu autorskim. Była trema, ale i fajne doświadczenie. To taki mój mały kroczek do przodu. I postanowiłam częściej mówić życiu tak, zamiast się chować. Zobaczymy co z tego wyjdzie:)))





Wychodzenie ze swojej strefy komfortu bywa bardzo odżywcze. Powodzenia!
OdpowiedzUsuńGratuluję postępów!! Wiem po sobie doskonale jak to jest, bo i jestem domatorką i introwertyczką a o np. książkach wolę pisać niż o nich dyskutować. Wtedy ze zdenerwowania pocą mi się dłonie a nawet czasem i się lekko jąkam. Też w tym roku postanowiłam wyjść bardziej do ludzi. I idę na Kongres Kobiet w mojej gminie. Jest 21 marca więc może być ciekawie, ale już i tak się stresuję :)
OdpowiedzUsuńJa też zawsze się denerwuję i mam pustkę w głowie. Ale powoli do przodu. Kto jak nie my😁😁😁😁
UsuńJa też jestem typem intowertyczki, chociaż walczę ze swoją naturą. Całkiem nieźle mi to wychodzi, bo znajomi odbierają mnie jako bardzo otwartą osobę :)
OdpowiedzUsuńTakie postanowienie na pewno wprowadzić do Twojego życia więcej ciekawych wrażeń.
OdpowiedzUsuńGratuluję Małgosiu! Uwielbiam właśnie takie małe, kameralne spotkania z pisarzami. Sa zawsze bardzo klimatyczne i serdeczne. Trzymam kciuki za następne:)
OdpowiedzUsuńGratuluję Małgosiu. w Twoim przypadku takie wyjście do ludzi jest niezbędne dla promocji Twoich książek, sam blog nie wystarczy. A trema , każdy ja chyba ma , z każdym kolejnym spotkaniem będzie mniejsza mam nadzieję. Trzymaj się i powodzenia, zdecydowanie trzeba wyjść do ludzi!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Widać, że naprawdę robisz krok w stronę wyzwań, które wcześniej wydawały się nie do pokonania. Małe spotkania autorskie to świetny start – czasem właśnie te „mikro-kroki” dają najwięcej pewności siebie i pozwalają oswoić stres. Ciekawie też, że łączysz swoją twórczość z realnym kontaktem z czytelnikami – to na pewno wnosi nową energię do pisania. Trzymam kciuki za kolejne spotkanie w bibliotece i za premiery książek – wygląda na to, że Twoja strefa komfortu staje się coraz większa, a przy tym ciekawsza!
OdpowiedzUsuńGratuluję odwagi, czasami opłaca się wyjście ze strefy komfortu 😊
OdpowiedzUsuńIntrowertyczka, która bardziej woli słuchać niż mówić :-))) - opis idealnie pasujący do mojej osoby. I jakoś tak nie mam potrzeby tego zmieniać. Na szczęście występować publicznie nie muszę, na blogu, IG i FB wstawiam tylko zdjęcia potraw bez rolek, filmów i pokazywania swojej "facjaty" :-))) Chociaż zdaję sobie sprawę, że zwiększyłoby to znacznie zasięgi, to jednak lubię stawiać granice i nie uzewnętrzniać mojego prywatnego życia. Ale ja - to skromny żuczek, prowadzący tylko skromnego bloga :-) W Twoim przypadku promocja w każdym wymiarze (także spotkań autorskich czy targów książki) jest chyba niezbędna. Trzymam więc mocno kciuki, abyś z coraz większą łatwością i radością podchodziła do takich spotkań i wszelkich autorskich wystąpień! Przekraczanie granic (nie ważne jakich) zawsze działa budująco. Pozdrawiam wiosennie!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki ;) Też w tym roku planuje wyjście ze strefy komfortu. Zobaczymy na koniec roku jak mi pójdzie. Pozdrawiam ciepło! 💛🌸
OdpowiedzUsuńAngelika
Piszę teraz swoją pierwszą książke. Z jednej strony nie liczę na żaden sukces, ale z drugiej - gdybym miał iść na spotkanie autorskie to masakra :)
OdpowiedzUsuńHi hi doskonale cię rozumiem, też tak myślałam i w sumie dalej tak mam. Lepiej mi przed laptopem niż przed publicznością 😉😊
UsuńGratulacje! Gdybym miała bliżej to sama bym przyszła na takie spotkanie autorskie, choć też jestem introwertyczką. Masz rację, trzeba czasem wyjść ze swojej strefy komfortu, bo dzięki temu ciągle się rozwijamy ;)
OdpowiedzUsuń