Tu powstaje blog - moje domowe biuro

1/07/2020

Tu powstaje blog - moje domowe biuro

 O domowym biurze marzyłam od dawna. Chciałam mieć swój kącik, gdzie w spokoju (o ile to możliwe z dwójką małych dzieci) mogłaby tworzyć tego bloga. Od kilku miesięcy mam swoje miejsce i była to jedna z najlepszych moich wnętrzarskich decyzji. Mogę wygodnie pisać do Was, a wszystkie potrzebne rzeczy zawsze mam pod ręką:)


 

 Staram się na biurku utrzymywać porządek i nawet mi się to udaje. Chociaż czasami znajdzie się na nim jakiś zbłąkany klocek albo samochodzik, tudzież kredki, malowanki i inne dziecięce ważne sprawy. O ile na biurku ten porządek udaje mi się zachować, w pracowni z tym porządkiem różnie bywa, a raczej nie ma go wcale. Ale pracownia rządzi się innymi prawami, prawda???

Tak wygląda moja pracownia KLIK





 


Niektóre wnętrzarskie marzenia da się spełnić, inne w sferze marzeń na zawsze pozostaną, tak jak moje marzenia o antresoli klik
O czym marzycie, a co już udało Wam się spełnić?
Piszcie:) 
Podsumowania, plany i refleksje

12/30/2019

Podsumowania, plany i refleksje

Lubię te roczne podsumowania. Chociaż tak zastanawiałam się jak ten rok podsumować, bo nic się takiego specjalnego nie wydarzyło, nic ciekawego nie stworzyłam, na wakacjach nie byliśmy. Każdy dzień podobne do siebie. O czym napisać? Z czego mogę być dumna? Po zastanowieniu właśnie cieszę się, że ten rok właśnie taki był. Nie przydarzyło się nic złego, mam zdrowe dzieci, sami też nie możemy narzekać. Mamy gdzie mieszkać, w co się ubrać i pełną lodówkę. Miliony rzeczy, za które jestem Bogu wdzięczna. Miliony małych rzeczy, które często nie zauważam, które często przyjmuję za pewność. Tak właśnie za taki rok dziękuję, za taki rok jestem wdzięczna:)



Ten rok był na pewno pod znakiem remontu. Trochę zrobiliśmy, ale też zostało jeszcze wiele do zrobienia. 1 kwietnia dodałam wpis z przymrużeniem oka na temat naszej łazienki klik. Wpis miał dużo wyświetleń więc domyślam się, że moja łazienka Wam się podobała:) Czasami śmieszą mnie komentarza, które są dodawane bez przeczytania wpisu. Aby komentarz dodać,nie ważne o czym jest wpis, i jeszcze link reklamowy. Zobaczcie ostatni komentarz pod tym wpisem tutaj:))))))



W tym roku dodałam najmniej wpisów w historii tego bloga. Związane to było właśnie z remontami, z brakiem weny albo czasu do stworzenia czegokolwiek. Nie zorganizowałam żadnych rozdań, pogaduch ani nowych zabaw. Było tylko linkowe party, ale już nie cieszyło się takim powodzeniem jak kiedyś więc odpuściłam:(
Zauważyłam też znaczny spadek komentarzy, a życie internetowe przeniosło się na Instagrama. Dla mnie mimo wszystko, blog zawsze będzie na pierwszym miejscu. Dlatego w końcu planuję odświeżyć bloga, zmienić szablon, żeby był bardziej czytelny i przejrzysty.
Kolejnym takim  moim pomysłem jest stworzenie boxa tematycznego, ale zastanawiam się jeszcze nad tym. I chciałabym również odświeżyć cykl Pogaduch przy kawie. Może też zorganizuję jakieś Candy, pamiętacie jeszcze co to takiego???:)))
I planuję też być więcej  na blogu, może w nowym roku to się uda?:)

Byłabym Wam wdzięczna za wszystkie uwagi, wskazówki i podpowiedzi. Co byście chcieli, nie chcieli, co się podoba, a co nie. Bo przecież razem tworzymy to miejsce, prawda?

I tak na koniec życzę Wam pięknego kolejnego roku, spełnienia planów, marzeń, więcej weny i pomysłów na każdy dzień. I oczywiście więcej czasu dla swoich pasji.
Do kolejnego spotkania w nowym roku:)

 "...a bądźcie wdzięczni" Kol. 3,15
Pierniki, które zawsze wychodzą - przepis

12/16/2019

Pierniki, które zawsze wychodzą - przepis

Nie zawsze moje pierniczki były udane. Na początku wychodziły mi twarde jak kamienie i w żaden sposób nie chciały stać się miękkie. Niby przepis sprawdzony, ale coś było nie tak. Dopiero później gdzieś doczytałam, że ciasto trzeba potrzymać przez kilka godzin w lodówce. I to działa:) Pierniczki wychodzą idealne, a oto mój sprawdzony przepis.


- 1 szklanka miodu
- 1 masło
- 1 jajko
- 4 szklanki mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- przyprawa do piernika

Miód z masłem rozpuszczam w garnuszku na malutki ogniu. Wszystkie produkty mieszamy i gnieciemy ciasto. Gotowe ciasto wkładamy do lodówki na kilka godzin. Ja zawsze wkładam na całą noc i dopiero następnego dnia piekę:) A później to już najprzyjemniejsza część czyli tworzenie różnych kształtów i pieczenie. Najlepiej do pomocy zatrudnić małych pomocników.


Gotowe ciasteczka można ozdabiać na różne sposoby, chociaż i takie nieozdobiona bardzo mi się podobają. Jeśli chodzi o lukier ja zawsze robię z soku z cytryny i cukru pudru. Jak dla mnie jest najlepszy:)

To co, herbatka, pierniczki i świąteczna lektura?




Pozdrawiam przedświątecznie:)
Czapka, pierwszy śnieg i świąteczny komplecik:)

12/04/2019

Czapka, pierwszy śnieg i świąteczny komplecik:)

Nie lubię chodzić w czapkach, jak mam do wyboru czapkę czy kaptur to zawsze wybiorę kaptur. Ostatnio takiego wyboru nie miałam. Śpieszyłam się z dziećmi do przedszkola, chwyciłam szybko płaszcz bez kaptura i czapkę, jedyną, w której myślałam, że w miarę dobrze wyglądam. Tak myślałam do tamtej chwili. Filip popatrzył na mnie i z nadzieją zapytał: Mamo, a ty zdejmiesz czapkę z przedszkolu???
No i to byłoby na tyle mojego dobrze wyglądania w jakiejkolwiek czapce:)

A śnieg, pierwszy śnieg, zawsze przynosi ze sobą tą pierwszą radość. Wczoraj obudziliśmy się w białej rzeczywistości, dzieciaki nosy do szyb poprzyklejały, takie szczęśliwe. Jakby mogły to by w piżamach na ten śnieg wyskoczyły! Ta dziecięca radość z małych rzeczy:)

A, że grudzień nastał to jakieś świąteczne prace przydałoby się pokazać i tak powstał świąteczny komplecik. Dużo świątecznych prace niestety nie uda mi się zrobić i może to już ostatnie takie świąteczne.






A w planach jeszcze w tym tygodniu pieczenie pierniczków, dobrego przedświątecznego czasu dla Was:)

Świąteczny plaster

11/28/2019

Świąteczny plaster

Znowu chciałam napisać coś mądrego, ale nic mi do głowy nie przychodzi. Tylko, że znowu taki plaster z drewna zrobiłam, bo na nic innego jakoś czasu nie miałam. A z drewnem pracować lubię i nigdy nie wiem, jaki będzie efekt końcowy. Mąż czasami takie ładne plastry mi przynosi, a ja z każdego cieszę się jak głupia. Bo każdy inny i każdy żyje jak chce, popęka jak chce, albo właśnie nie popęka wcale. Niektóre po wyschnięciu do niczego się już nie nadadzą, za bardzo popękane. Jeden ładnie bez kory wygląda, drugiemu z tą korą do twarzy:) Takie już są te moje plastry, każdy inny i niepowtarzalny. Może jeszcze coś przed świętami uda mi się zrobić, jakiś nowy plaster powstanie. Tylko szkoda, że tego czasu jakoś rozciągnąć się nie da!






A swój plaster zgłaszam na wyzwanie tutaj

Różności

11/12/2019

Różności

Co tu dużo pisać, kawałek drewna potrafi zainspirować! Tym razem podkładki z reniferami. Nie robię dużo dekoracji świątecznych, w tym roku będą królowały właśnie takie podkładki.



 Pomalowane są specjalnym lakierem odpornym na wysokie temperatury więc można spokojnie stawiać na nich gorące napoje. Sprawdziłam, da się:)


Jakbyście byli zainteresowani, podkładki są dostępne tutaj

Swoje podkładki z reniferkami zgłaszam na wyzwanie "Naturalne święta" Klik



I jeszcze zrobiłam obrazek ze starej dechy, nie świąteczny, ale może być świątecznym prezentem. Obrazek również jest dostępny tutaj.



Jak wszystko pójdzie dobrze, to już niedługo w naszej ofercie będą dostępne stoliki kawowe z plastra drewna. Te duże plastry robią wrażenie i jak tu się nimi nie zainspirować???


Dobrego dnia kochani:)

sejf

Copyright © Stare Pianino