wtorek, 25 kwietnia 2017

Co tu dużo pisać, znowu deseczki:)

Ostatnio robiłam deseczki na zamówienie. Deseczki inspirowane tymi deseczkami. Wiem, że ciągle pokazuje Wam deseczki, ale co ja na to poradzę, że tak lubię je robić???



Cieszę się, że mój ostatni wpis Wam się spodobał i wywołał uśmiech na twarzy. Lubię pisać i już następny post mam w głowie. Okazuje się, że na temat rękodzieła można jeszcze pisać i pisać.

Miesiąc zbliża się ku końcowi, więc kolejne linkowe party już w tym tygodniu. Ale jeszcze trwa stare, więc jeśli chcecie wziąć w nim udział i podzielić się ciekawym linkiem to zapraszam tutaj.
A na dzisiaj to tyle. Do następnego:)  

18

czwartek, 20 kwietnia 2017

Charakterystyka zbieracza, rękodzielnika

Czym wyróżnia się typowy zbieracz, rękodzielnik? Na co dzień niczym szczególnym. Raczej nie rozpoznasz go w tłumie. Może nawet nie wiesz, że ktoś z twoich znajomych jest taką postacią. Ale zaproś go do swojego garażu, strychu albo piwnicy to zobaczysz co się będzie działo. Oczy zbieracza robią się okrągłe, zaczyna węszyć, chodzić po twoim garażu, zaglądać do każdej dziury, Wyciąga rzeczy, na które zwykły człowiek nawet nie spojrzy. Jak znajdzie jakiś ważny dla niego śmieć to na  twarzy maluje mu się szczęście, jakby co najmniej w totka wygrał. Bez przerwy pyta czy może coś wziąć, czy na pewno nie będzie ci potrzebne. Taki obładowany wychodzi od ciebie, już nawet na kawę nie zostanie. Szybko biegnie do samochodu, jeśli samochodem przyjechał, jeśli nie to musisz mu taksówkę zamówić. Chce jak najszybciej zaszyć się w domu i cieszyć swoimi skarbami.

 

Zbieracza, rękodzielnika łatwo rozpoznać na typowych targach staroci. Już wiesz, że wtedy oczy robią mu się wielkie, ręce pocą, zachowuje się jak na polowaniu. Węszy, szuka i kupuje, kupuje kupuje. Nic się przed nim nie schowa, wszędzie go pełno. Zawsze przyjeżdża samochodem i koniecznie z przyczepką. Nigdy nie wyjdzie z pustymi rękami, ale za to z pustym portfelem. I jest najszczęśliwszy na świecie.




Mieszkanie zbieracza, rękodzielnika nie wygląda jak typowe mieszkanie. Łatwo się domyślić, że jest w nim dużo przeróżnych skarbów (czytaj śmieci). Pół biedy jeśli ma większy dom i może te zbiory upchać w piwnicy czy garażu. Jeśli ma takiego pecha, że mieszka w bloku to możesz mu tylko współczuć. Już nikt do tego mieszkania nie wejdzie, zresztą on nikogo nie zaprasza bo i po co? Nie ma na to czasu bo albo zachwyca się swoimi zbiorami albo buszuje po targach staroci albo po twoim garażu ewentualnie piwnicy.

Tak mniej więcej wygląda typowy zbieracz, rękodzielnik. Wiecie coś na ten temat?

Jak zwykle postać troszeczkę przekolorowałam, ale chyba coś w tym jest:) Jak wyjeżdżaliśmy do pracy do Francji pierwszą rzeczą jaką robiliśmy to orientowaliśmy się, gdzie będą najbliższe targi staroci. Z taką rozpiską wyruszaliśmy na łowy i nigdy nie wyszłam z takiego miejsca z pustymi rękami. Jak się domyślacie, przyczepki ze sobą nie miałam.

Po ostatniej wizycie świątecznej u rodziny wróciłam z takimi skarbami


Mój mąż już nawet nie dyskutował, załadował te znaleziska do samochodu. Co jak co, ale bliscy zbieraczy i rękodzielników nie mają łatwego życia:)

A teraz zastanawiam się co zrobić z tymi rzeczami. Na ramkę chyba pomysł mam, natomiast ławka jest dosyć ciekawa i nie chcę ją za bardzo ozdabiać, czasami mniej znaczy więcej czy jakoś tak.

Z nowo zdobytych "śmieci" zadowolona jestem bardzo i pozostaje mi już tylko zabrać się za ich metamorfozę. A wam udało się ostatnio wygrzebać coś ciekawego?
Pozdrawiam wszystkich zbieraczy i rękodzielników oczywiście:)
24

wtorek, 18 kwietnia 2017

Pomysł na odmianę kuchni - fototapety

Zawsze mam problem z pozbieraniem się po świętach, dzisiaj walczę ze świątecznym rozleniwieniem. Dwiema kawami pobudziłam się do życia i piszę do Was.
Wczorajszy dzień mieliśmy wyjazdowy. Kilka godzin na wsi, spacery i przyroda naładowały moje akumulatory. Właśnie tego mi było trzeba. Nawet pogoda dopisała, a miało być brzydko i zimno. Przywiozłam sobie stary taboret i bardzo starą drewnianą ramkę z obrazu. W tych starociach zobaczyłam potencjał i niedługo zabiorę się za ich metamorfozę. Już nie mogę się doczekać efektu końcowego:)
 
Tyle o świętach. A dziś na tapetę bierzemy fototapety.  Lubię takie rozwiązania we wnętrzach, bardzo szybko i łatwo można zmienić wnętrze, dodać mu koloru i niepowtarzalnego smaku. Podobają mi się też przeróżne naklejki na ścianę albo plakaty. Fototapety w kuchni spisują się znakomicie. Kuchnia to prawdziwe serce domu, odpowiednia dobrana fototapeta sprawi, że przygotowanie posiłków może stać się prawdziwą przyjemnością, nawet dla tych, którzy za gotowaniem nie przepadają, czyli dla mnie:) Dodatkowo takie fototapety są odporne na wilgoć i wodę, dlatego nie musimy martwić się o ich wytrzymałość. Wybrałam dla Was inspiracje, które najbardziej mi się podobały. Inne fototapety możecie zobaczyć w sklepie https://myloview.pl/.


Fototapeta do kuchni sztućce
klik

Fototapeta do kuchni pomarańcze
klik
Fototapeta do kuchni chili
klik
Fototapeta do kuchni kawa
klik
Fototapeta do kuchni napisy
klik
Fototapeta do kuchni orientalna
klik
Fototapeta do kuchni vintage
klik
Fototapeta do kuchni zioła
klik
 Partnerem wpisu jest Myloview
12

środa, 12 kwietnia 2017

Tym razem gwiazda, wyniki candy i życzenia

Tę gwiazdkę pokazywałam już na drewnianej choince. Jako choinkowa ozdoba to mi się podobała, ale później samej gwieździe czegoś brakowało. Nie chciałam ją za bardzo ozdabiać bo by straciła swój urok, ale tego czegoś brakowało. I niedawno mnie olśniło - napis. Zwykły prosty napis. I nic więcej nie trzeba:)



Uprzedzając Wasze pytania, napis to nie transfer, to zwykła serwetka.  Aż wstyd się przyznać, ale transferu jeszcze nie próbowałam. 



Co do Candy to dziękuję za tak liczny udział. Moje nagrody powędrują do: agnieszka wardzińska
Gratuluję i proszę o adres do wysyłki.  Paczkę wysyłam po świętach.

Przed świętami już nie pojawię się na blogu dlatego składam Wam kochani najlepsze świąteczne życzenia. I dużo Bożego błogosławieństwa na te dni i całe życie:)

"I oto powstało wielkie trzęsienie ziemi, albowiem anioł Pański zstąpił z nieba i przystąpiwszy odwalił kamień i usiadł na nim. A oblicze jego było jak  błyskawica, a jego szata białą jak śnieg.
A strażnicy zadrżeli przed nim ze strachu i stali się jak nieżywi.
Wtedy anioł odezwał się i rzekł do niewiast: Wy się nie bójcie, wiem bowiem, że szukacie Jezusa ukrzyżowanego.
Nie ma Go tu, bo wstał z martwych, jak powiedział."

Ew. Mat. 28,2-6
33

piątek, 7 kwietnia 2017

trochę wyjaśnień do pierwszokwietniowego wpisu i deseczka kolejna

Wiem, ten wpis pierwszokwietniowy miał być żartem, ale tak jak pisałyście, dużo było w nim prawdy. I  jak sobie ten wpis napisałam ( a napisałam go tydzień wcześniej)  to pomyślałam, że fajny jest. A później troszkę się zdołowałam, że taki prawdziwy wyszedł ,a miał być lekki i przyjemny. I zaczęłam swoje życie z nim porównywać. I nawet zastanawiałam się, czy go publikować, bo może kogoś na prawdę przestraszę. Ale później pomyślałam, że przecież pierwszy kwiecień, a w tym dniu to można więcej. I tak wpis ujrzał światło dzienne. I dzięki temu dostałam dużo waszych komentarzy, takich prawdziwych i życiowych. Morał z tego taki, że to dużo od nas zależy i od naszego podejścia. Bo możemy być takimi udręczonymi matkami, zawsze bez makijażu i w dresach, wiecznie zmęczone, bez pasji i tylko narzekające. A możemy też te słynne dresy zamienić na lepsze ciuszki, zrobić delikatny makijaż i docenić to co mamy. A mamy bardzo dużo:)

A teraz jak zwykle deseczka. Tym razem mniejsza i z wieszaczkiem. Lubię jak moje prace nie tylko ładnie wyglądają, ale też mogą mieć wartość użytkową.



Od ponad tygodnia walczę z nieustającym katarem. Na dodatek nie czuję smaku i zapachu, więc mogę śmiało napisać, że moje życie straciło smak, dosłownie. Aby do świąt mi przeszło:)

Przypominam o jeszcze trwającym candy KLIK. I miłego weekendu życzę:)
22

wtorek, 4 kwietnia 2017

Okruchy codzienności

Codziennośc potrafi czasami przygnębić, zdołować, zanudzić na śmierć. Bywa, że dni nie różnią się od siebie, za oknem tylko pada deszcz. Obowiązki domowe ciągną się w nieskończoność, naczynia wylewają się ze zlewu, a dziecko znowu marudne. Brakuje wyzwań, motywacji i nawet pasje już tak nie cieszą. Dlatego  takim dniom mówię już dość. Chwytam aparat i idę oswajać codzienność i nawet kiedy nic się nie dzieje, szykuje się kolejny szary dzień, to  właśnie w takim dniu chcę znaleźć te ciekawe okruchy codzienności. Okruchy, które wywołają uśmiech na twarzy i sprawią, że ten dzień nie będzie taki zwyczajny, nudny i szary. Bo przecież każdy dzień jest darem.

Dzisiaj zaczynam na blogu nowy cykl " Okruchy codzienności". Nie wiem jak często takie wpisy będą się pojawiać, nie chcę obiecywać, a później dodawać na siłę bo przecież obiecałam to trzeba. Myślę, że raz w miesiącu na pewno. Będą to zdjęcia zwykłych dni, chwil złapanych aparatem, ciekawych zdjęć z internetu, może jakieś małe dialogi. Jeszcze dokładnie nie wiem, jak to będzie wyglądać, ale chcę żeby było ciekawie. 



                                                                            *   *   *

5 rano
- Filip śpij jeszcze trochę, zobacz nocka na dworze, wszystkie dzieci śpią i mama chce spać, śpij
- aaa, aaa, aaa
No i kołysankę mi zaśpiewał



                                                                             *   *   *

Nie lubię zmiany czasu, zegarek łatwo przestawić. Z dzieckiem teoretycznie tak łatwo nie jest. Filip budzi się ok 6 rano, czasami wcześniej. Jak czas przestawiony to powinien pospać do 7 - myślę - o 6 raczej nie wstanie. Wstał!




Ulubione z sieci:

Junk Chic Cottage: Winter Garden Decor:
źródło

Love how they decorated the window and added photos:
źródło
       

14

sobota, 1 kwietnia 2017

Gdy masz dziecko to kończy się twój świat

Tak, tak, dobrze czytasz, gdy pojawia się na świecie twoje dziecko to wszystko się kończy. Dla ciebie. Taka jest brutalna prawda i jeśli planujesz mieć potomka to dobrze się nad tym zastanów. Już wyjaśniam o co chodzi.

Dziecko sprawia, że twój świat staje na głowie, dosłownie. Twoje potrzeby już się nie liczą, nie masz czasu dla siebie. Zapomnij o wychodzeniu  z domu. Stracisz dawnych przyjaciół, Jesteś tylko ty i twoje dziecko, które ciągle coś od ciebie chce.



Sen. Zapomnij, nie ma takiej opcji. Twoje dziecko już się o to postara. Będziesz tęsknić za choćby jedną przespaną nocą.

Wakacje? W żadnym wypadku. No wyobraź sobie, jedziesz na wakacje, pakujesz do samochodu wszystko dla dziecka: pieluchy, wózek, nocnik, łóżeczko, ubranka i znowu pieluchy... I jak już nawet gdzieś pojedziesz to zapomnij o odpoczynku, zwiedzaniu. Cały czas spędzisz na placach zabaw rozmawiając z innymi udręczonymi matkami. Jeszcze bardziej się zdołujesz więc lepiej siedź w domu, na plac zabaw i tak pójdziesz, z udręczonymi matkami i tak porozmawiasz, więc mniej zachodu. Czy to będzie w górach, czy nad morzem. 

Twoje filmy, seriale? a co to takiego? Teraz tylko bajki, bajki i bajki. Może wieczorem jak mały terrorysta pójdzie spać to włączysz sobie coś normalnego. ale i tak długo nie pooglądasz, padniesz ze zmęczenia  przed tym telewizorem i tyle twojego oglądania. A przecież przed tobą kolejna nieprzespana noc i pobudka o 5 rano. Moja rada, telewizję sobie odpuść.

Wyjścia ze znajomymi? Marzenia, nie ma takiej opcji. Bo z kim zostawisz swoje małe szczęście? Mąż w pracy całymi dniami, a o dziadkach nie masz co myśleć. Swoje dzieci odchowali, czyli ciebie, i nie mają już ochoty wracać do tych czasów. Teraz dopiero zaczynają normalne życie, a ciebie omijają szerokim łukiem. 

Kawa? Zawsze zimna. Szpilki, sukienki? A po co, dresy wystarczą. Makijaż? No dobra, chociaż makijaż sobie zrób, tyle twego, ale i tak raczej nie będzie ci potrzebny. Zakupy? Zawsze z marudzącym dzieckiem przy nodze, albo uciekającym po całym sklepie, albo leżącym na podłodze i wrzeszczącym na całe gardło.  Opcja do wyboru. 

Widzisz, jak już masz małe dziecko to kończy się cały twój świat. I to potrwa tak ładnych kilka lat, więc dobrze się zastanów zanim podejmiesz decyzje o macierzyństwie. Nawet 500 + nie osłodzi twojego marnego życia. To co, decydujesz się  na  dziecko???

A jeśli chodzi o twoje pasje, rękodzieło, blogi to już wiesz jaki spotka ich los.



P.S

Do wszystkich, którzy myślą, że postradałam zmysły i mają zamiar zostawić niecenzuralny komentarz: z racji  dzisiejszego święta narodowego czyli 1 kwietnia  na blogu mogą pojawiać się różne dziwne rzeczy a ja nie bardzo mam na to wpływ. Za powyższą treść też nie odpowiadam.
16