niedziela, 5 lipca 2015

Pogaduchy przy kawie - Mocem

Dzisiaj na blogu w "Pogaduchach przy kawie" goszczę Ewę z bloga http://www.mocem.pl/. Opowie nam troszkę o sobie. Macie gotową kawę? To zaczynamy:)



 Jestem Ewa. Od trzech lat jestem żoną mojego męża. Pobraliśmy się na czwartym roku studiów. Nikt nas do tego nie namawiał, wręcz przeciwnie, zdarzały się osoby, które odradzały ślub. „Wyszalejcie się, po co się pakować tak szybko w rodzinę?” Po to, żeby razem szaleć. Razem mieszkać, razem kończyć studia, razem znajdować pierwszą pracy i razem jeść kolacje po powrocie do domu. A także po to, żeby razem decydować, kiedy zrezygnować z etatu i zaryzykować.
Kiedyś chciałam być architektem, jednak nie dostałam się na ten kierunek. Mój świat skończył się na jeden dzień. Później zaczęłam kombinować. Poszłam na wzornictwo tekstyliów - fascynujący kierunek, o którym na początku bardzo mało wiedziałam. Teraz jestem magistrem sztuki po Politechnice Łódzkiej.


Projektowanie tkanin i nadruków wciągnęło mnie bez reszty. Zdecydowanie wolę to niż projekty domów. Jestem dość niecierpliwa, a od pomysłu na tkaninę do jej wytkania lub zadrukowania mija mniej czasu niż trwałoby wybudowanie najmniejszego budynku.
Na studiach usystematyzowałam wiedzę na temat programów graficznych, poznałam nowe. Dzięki temu otworzyły się przede mną kolejne drzwi – mogłabym pracować jako grafik nie tylko w branży tekstylnej.


Od zawsze lubiłam rękodzieło. Na ostatnim roku magisterki trafiłam do firmy zajmującej się drobnymi dekoracjami ślubnymi. Byłam już rok po własnym weselu i po obronie pracy licencjackiej na temat „Możliwości oddziaływania sukni ślubnej na istotę ludzką”, a ta tematyka wciąż mnie ciekawiła. Na początku cięłam winietki, kleiłam, wiązałam kokardki. Po dwóch letnich sezonach spędzonych przy gilotynie zajęłam się projektowaniem zaproszeń i innych elementów papierowej galanterii.
Była to bardzo fajna i miła praca wśród pięknych przedmiotów. Męczył mnie jednak etat. Sztywne godziny pracy, dojazdy, poranne wstawanie i brak możliwości decydowania o wszystkim. Zawsze powtarzałam, że pewnie i tak skończy się na własnej firmie.  Marzyłam o niej z różnych względów, ale wciąż widziałam zbyt wiele możliwości.
Powiecie, że to dobrze? Owszem, ale można wybrać tylko jeden kierunek, a to nie jest proste. Miałam mnóstwo pomysłów na własny biznes. Co jakiś czas temat powracał w rozmowach z Mężem. Znajomi pytali, czemu nie otworzę czegoś swojego. Sugerowali firmę projektującą zaproszenia ślubne. Jest to branża, którą lubię i znam, ale widziałam jednak więcej minusów. Z jednej strony nie czułam się na siłach, wiedziałam, ile to wymaga pracy, z drugiej nie chciałam stać się bezpośrednią konkurencją dla byłego pracodawcy. Byłoby to bardzo nie fair.
Razem z Mężem zdecydowaliśmy, że teraz jest najlepszy czas na ryzyko i biznesowe próby. Mamy stabilizację finansową, żadnych zobowiązań, nie mamy jeszcze dzieci. Najgorsze, co może się stać, to może się nie udać i wtedy zacznę szukać pracy. Nie jest to koniec świata, prawda? Pomyśleliśmy, że „jak nie teraz, to kiedy”. I próbujemy.


To Piotrek wymyślił, czym możemy się zająć. Połączył moją pasję do projektowania, kierunek wykształcenia i doświadczenie, jakie zdobyłam w poprzedniej pracy. On zajmuje się wszystkimi aspektami technicznymi i informatycznymi – w końcu jest programistą. Mimo tego, że na co dzień ja zajmuję się całym przedsięwzięciem, to strategiczne decyzje podejmujemy razem. Daje mi to duże poczucie bezpieczeństwa, a odpowiedzialność rozkłada się na nas dwoje. Bardzo pasuje mi ten układ i wcale nie czuję się nim ograniczona, jak ktoś mógłby zasugerować. Póki co nie jestem na tyle pewna siebie, aby robić wszystko samemu, a dzięki temu interes możemy nazywać naszym, co mi się bardzo podoba.
Nasz produkt to materiałowe zaproszenia ślubne. Mają one formę chusteczek. Są wydrukowane na 100% bawełnianych tkaninach – kretonie i gabardynie. Szukając inspiracji przed naszym weselem, widzieliśmy podobne zaproszenia na różnych blogach lub Pintereście. Można ich znaleźć sporo, ale wszystkie pochodzą od zagranicznych producentów i ich sprowadzenie do Polski byłoby bardzo kosztowne. Oprócz zaproszeń wprowadzimy niebawem chusteczki z podziękowaniami dla rodziców i świadków, a także specjalny wzór z pytaniem „czy zostaniesz moją druhną?”.


W naszym kraju jest coraz więcej odważnych młodych par, które nie boją się wyróżnić. Podejście do organizacji ślubów i wesel zmienia się. Powstają firmy, które profesjonalnie planują ten dzień za przyszłych nowożeńców. Mam nadzieję, że uda nam się wpasować w ten trend.
Zanim Piotrek wymyślił materiałowe zaproszenia, znalazłam portal umożliwiający założenie własnego sklepu z koszulkami. Jako Mocem sprzedaję tam t-shirty, bluzy i bawełniane torby z wzorami dedykowanymi szczęśliwym małżonkom. W zwykłych sklepach nie widziałam taki motywów, więc sama zaczęłam je projektować. Później przyszedł czas na bloga o tej tematyce. Piszę o relacjach damsko – męskich, o życiu po ślubie i samej jego organizacji. Dzielę się naszymi sposobami na świat bez kłótni, której jeszcze nie doświadczyliśmy przez ponad 6 lat związku. Są nieporozumienia i różnice zdań, ale nie kłócimy się.


Obecna sytuacja – Piotrek na etacie utrzymujący rodzinę i ja pracująca w domu nad blogiem i promocją naszych nietypowych zaproszeń – jest czymś zupełnie nowym. Sprawdzamy możliwości i siebie nawzajem. Mamy nadzieję, że moja praca przerodzi się w prawdziwy biznes, jednak pieniądze nie są głównym motorem naszych poczynań. Można powiedzieć, że mamy poczucie misji. Chcemy pokazywać na naszym blogu, koszulkach i przez ciekawe zaproszenia, że małżeństwo jest fajne. Dzisiejszy świat często o tym zapomina, pokazuje tragiczne historie i straszy statystykami rozwodów. My wierzymy, że małżeństwo może być trwałe, szczęśliwe i po prostu fajne.
Blog: http://www.mocem.pl
Sklep z zaproszeniami: http://pl.dawanda.com/shop/mocem
Sklep z koszulkami: mocem.cupsell.pl

Bardzo Ewie dziękuję, że zechciała być pierwszym gościem w moich Pogaduchach. Zapraszam na jej bloga, a jeśli ktoś z Was chce być głównym bohaterem następnych Pogaduch przy kawie, to dajcie znać. A teraz życzę miłej niedzieli i do następnego:)

18 komentarzy:

  1. Fajny pomysł Gosiu...fajnie poznać Ludzi z pasją, posłuchać o Ich początkach...
    mam nadzieję, że Ewie się uda, ponieważ zaproszenia jakie proponuje to nie tuzinkowy pomysł, a ja uwielbiam takie pomysły, kreatywność i nieobliczalność...
    życzę powodzenia Ewie, a Tobie dziękuję, że wprowadzasz zawsze coś nowego...
    Buziaki Aga z Różanej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Aga :) Czas pokaże, czy się uda :)

      Usuń
  2. życzyłabym sobie więcej takich ludzi jak Ewa i jej mąż :) to piękne co pisze o małżeństwie.. świetna historia, życzę wam samych sukcesów, a przede wszystkim ciągłej radości z prowadzenia własnej firmy, która przynosi tak wiele satysfakcji :)
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło było poczytać przy kawce ciekawą historię Ewy:) Ewie i jej małżonkowi życzę powodzenia w realizacji życiowych planów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nasza historia się podoba :) dziękujemy

      Usuń
  4. Bardzo ciekawa historia fragmentu życia młodych ludzi z pasją. Spodobała mi się szczególnie spójność we wszystkim co robią i wiara w związek. Życzę powodzenia:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spójność przyszła z czasem, najpierw było mnóstwo przeróżnych pomysłów na biznes :) dzięki

      Usuń
  5. Świetny wpis, ciekawa historia. Ja również życzę powodzenia. Pomysł na zaproszenia niebanalny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem zachwycona twoim pomysłem:) Fajnie poznawać tak zdolne i kreatywne osóbki!
    uściski i miłej reszty dnia

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie widziałam zaproszeń w takiej formie, świetne i bardzo oryginalne: ) Fajnie było poznać tak kreatywną osobę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zarówno Autorka bloga jak i Autorka artykułu stanęły na wysokości zadania. Drogie Panie to było bardzo miłe doznanie, dziękuję bardzo :))) pomimo, że zamiast aromatycznej kawy była tylko zwykła herbata :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawa historia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jej jak pięknie :) trzymam kciuki bo pomysł jest nieziemski :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny pomysł i ciekawa historia :)
    Pozdrawiam ciepło !

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzymam za nich kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ewie bardzo gratuluję pomysłów i talentu, a sam pomysł z pogaduchami rewelacja!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, chętnie Cię odwiedzę. Nie odpowiadam na komentarze typu "Obserwujemy?" Jeśli spodoba Ci się mój blog to zostań na dłużej, jeśli spodoba mi się Twój to zaobserwuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...