Dzisiaj mam okropny dzień. Od rana pada i końca nie widać. Dopiero rano sobie uświadomiłam, że nie mam w domu ani jednej parasolki. Miałam kupić, ale było tak ładnie i cieplutko, że całkowicie wyleciało mi z głowy. Więc przed każdym wyjściem z domu czekałam, aż będzie padać odrobinę mniej.
Ale to nie wszystko. Moja komórka odmówiła mi posłuszeństwa. Już wcześniej troszkę szwankowała. Co jak co, ale komórek zmieniać nie lubię. A dzisiaj jak na złość całkowicie padła. Więc nie myśląc ani chwili poszłam po nową, bo jak tu żyć bez telefonu? Oczywiście szłam w okropny deszcz i przemokłam do suchej nitki. Ale co tam ,ważne że mam łączność ze światem i trochę lżejszy portfel...
A i jeszcze jedno, kupiłam nową parasolkę. Jak wracałam oczywiście prawie już nie padało, ale okazało się, że w mojej ślicznej nowej parasolce odpada rączka!!!! I tak sobie teraz siedzę i myślę, co jeszcze mi się dziś przytrafi...
A teraz przedstawię Wam metamorfozę wieszaczka. Na początku był taki
Ale jak już wpadł w moje ręce to wyszedł taki
Teraz chyba lepiej wygląda:)
Kończę dzisiaj mało optymistycznie, ale cokolwiek jeszcze się wydarzy NIE WIERZĘ W 13-EGO!!!!!.
Trzymajcie się cieplutko:)