7/03/2026

Zima w Wiosence Rozdział 1

 Kocham lato, ale te upały solidnie dały się we znaki. Dopiero dzisiaj po dłuższej przerwie znowu wróciłam do swoje powieści bo już stęskniłam się za  bohaterami:) A historia nabiera kolorów. Coś się tworzy, a ja lubię ten moment, kiedy powieść żyje własnym życiem.

Dzisiaj na ochłodę mam dla Was pierwszy rozdział Zimy w Wiosence. Prolog wrzuciłam tutaj: http://www.starepianino.pl/2026/01/zima-w-wiosence-prolog.html. Ale zanim, to mam dwie informacje. Niekoniecznie dobre.

- Nadal szukam wydawnictwa dla "Zimy w Wiosence" i z każdym dniem tracę nadzieję, że ktoś się odezwie. 

- Moja nowa książka, która miała mieć swoja premierę w październiku właśnie w tym czasie premiery mieć nie będzie. Najnowszy termin to styczeń. Ale konkretów nie znam. 

Tak to wygląda. Każdego dnia muszę się starać, żeby nie utonąć a tym literackim świecie. I nie zawsze mi się to udaje, ale próbuję jeszcze raz i jeszcze. Jak długo starczy sił? Zobaczymy. A teraz usiądźcie wygodnie i przenieście się ze mną do wiosenkowego świata. Tam zawsze wszystko jakieś łatwiejsze:)



Zima w Wiosence - Rozdział 1

Kilka miesięcy później.

 

Śnieg padał coraz mocniej pokrywając drzewa i dachy domów. Śnieżynki chociaż coraz grubsze, spadały wolno, jakby szybko nie chciały zakończyć swojego tańca. Wirowały na lekkim wietrze wesoło, zapowiadając piękną zimę, jak z bajki. Nie często teraz zdarza się taka zima i mieszkańcy Wiosenki przyglądali się temu spektaklowi. Największą radość miały dzieci. Z przyklejonymi do szyby buziami patrzyła na taniec śnieżynek. I planowały zabawy na śniegu. Dorosłym również udzielał się ten nastrój. Chociaż nie wszystkim.

Wioska powoli otulała się śniegiem, światła w domach zapalały, w kominkach trzaskał ogień i mogło by się wydawać, że życie w tej małej wiosce jest sielankowe. Mieszkańcy żyją spokojnie, według pór roku, blisko z naturą. Czego do szczęścia można chcieć więcej?

Śnieg otulał Wiosenkę i trudno w to uwierzyć, że tak niedawno przez pewien pensjonat przetoczyła się ogromna awantura.

 

                                                                       ***

 

Ada siedziała właśnie w pensjonacie i przeglądała dokumenty. Był wieczór, śnieg sypał coraz bardziej. Zaraz pójdę do domu, Tomek pewnie napalił w kominku - pomyślała i się uśmiechnęła. Lubiła swoje życie. A i pensjonat świetnie prosperował.

Mieli już pierwsze rezerwacje na ferie. W czasie świąt rodzina miała taką tradycje, że nie przyjmują gości. Święta robili tylko dla siebie i dla przyjaciół. W tym roku też nie będą tego zmieniać. Oprócz świąt cały czas zgłaszał się ktoś chętny, żeby spędzić czas w pensjonacie, w ciszy, spokoju, blisko lasu i natury. Tak to moje miejsce na ziemi, pomyślała Ada. Posprzątała dokumenty, zgasiła główne światło. Rodzice już pewnie spali i nie chciała ich budzić. Ubrała wełniany płaszcz i wyszła na taras. Stała chwilę rozkoszując się ciszą, padającym śniegiem i świeżym leśnym powietrzem. Zamknęła na chwilę oczy i...

- Jak dobrze, że cię jeszcze zastałam! - usłyszała nagle zziajany głos obok siebie.

Otworzyła oczy lekko zdumiona. Przed nią stała Dorota, zasapana, jakby biegła. Ostatnio coraz rzadziej miały okazję się widywać. Siostra robiła karierę. Obracała się w wielkim świecie i coraz częściej zapominała o rodzinnym biznesie. Zresztą wyglądała teraz inaczej, tak bardziej luksusowo. Jasne  włosy wystawały jej spod wełnianej czapki. Na sobie miała gruby, czarny płaszcz. Z daleka wyglądał na dość drogi, z metką znanej firmy. Spod płaszcza wyglądały długie kozaki w panterkę. I to na dużym obcasie! Od kiedy Dorocie zmienił się tak gust, pomyślała Ada przyglądając się bacznie siostrze. Od zawsze twierdziła, że ubrań w panterkę nigdy nie założy, a tu proszę. I kiedy zdążyła przefarbować włosy? Na blond? Niesamowite!

- Coś się stało? Kiedy przyjechałaś? - zapytała nie spuszczając Doroty z oczu. Była czymś bardzo podekscytowana i znając ją musiała się tą wiadomością z kimś szybko podzielić.

- Dzisiaj, właśnie niedawno. Albert był tak miły, że podrzucił mnie do domu. Jechał dziś do Zamościa więc tak po drodze. Ale jutro muszę wracać znowu. Więc pomyślałam, że na chwilę wpadnę i może... pogadamy. - ostatnie słowo wypowiedziała tak niepewnie. Jakby spodziewała się, że Ada jej odmówi.

- Pewnie. Możemy chwilę pogadać. Chodź do środka napijemy się gorącej herbaty.

Siostry weszły do przestronnej kuchni. Ada od razu nastawiła wodę na herbatę. Dorzuciła do dzbanka trochę goździków, plasterki pomarańczy i cytryny. Na koniec dolała soku malinowego. Ucieszyła się, że chociaż trochę spędzi czasu z siostrą. Brakowało jej tych wspólnych chwil, wspólnej pracy. Czasami wydawało jej się, że ich drogi zaczynają się rozchodzić. Dorota w ciągu tych kilku miesięcy, odkąd podpisała umowę z Albertem Wiśniewskim, bardzo się zmieniła. Ale czy na lepsze? Tego Ada nie była taka pewna.

- To zamieniam się w słuch - Ada siadła naprzeciwko Doroty, od której bił ładny zapach drogich perfum. Do tego koloru włosów będę się musiała przyzwyczaić, pomyślała.

- Ostatnio jestem bardzo zaganiana i nie mam nawet kiedy wrócić do domu. Ale chciałam wam powiedzieć to osobiście. Łukasz już wie.

- O czym ty mówisz? - Ada rozlała herbatę do kubków, wzięła swój w dłonie bo nagle poczuła jakiś dziwny chłód.

- Dobra, powiem od razu. Wiecie, że książka „Tamten dzień” odniosła niebywały sukces. Duża w tym zasługa Alberta. Muszę przyznać, że facet zna się na rzeczy.

- Myślałam, że i tak odniosła, zanim tego Alberta poznałaś - stwierdziła Ada z przekąsem.

- No tak, ale nigdy książka nie osiągnęła by takiego rozgłosu gdyby nie ta współpraca i...

- I?

- A tak, więc dostałam propozycję sfilmowania mojej powieści. Super co! ? - zapiszczała uradowana.

- Naprawdę?

- No tak, Albert ma dużo znajomości , umie zagadać z kim trzeba. Ada, to moja wielka szansa, rozumiesz!

- No tak, rozumiem, gratuluję, ale...

- Wiesz, ja nawet o tym nie marzyłam. Fakt, chciałam pisać, chciałam, żeby książki się sprzedawały i tak dalej, ale film? Tego się nie spodziewałam. Miałaś nosa.

- Do czego?

- Do tego, żeby podpisać umowę z Albertem. Super nam się współpracuje. On mnie rozumie jak nikt. W branży jest najlepszy. Ale Ada to dopiero początek. Tak obiecuje Albert. Nawet sobie nie wyobrażasz jaka jestem szczęśliwa! W końcu czuję, że jestem we właściwym miejscu w swoim życiu.

- To wcześniej nie byłaś? - Ada upiła gorącej herbaty i chociaż to była jej ulubiona to jakoś smaku nie poczuła. Nie podobała jej się ta cała rozmowa. Nie podobała jej się ta nowa Dorota. Nie poznawała własnej siostry.

- Oj byłam, byłam. Ale wiesz, teraz żyję tak bardziej, rozumiesz?

- Jakoś nie bardzo.

- Bo ty tylko siedzisz w jednym miejscu. Ta wioska całkowicie cię wciągnęła. Pensjonat, goście, sprzątanie, rezerwacje i tak rok w rok. A nawet nie wiesz jaki świat może być ciekawy. Pełen możliwości. Na przykład w Warszawie...

- A Łukasz już o tym wie? - przerwała siostrze nagle.

- No tak, mówiłam mu, ale on jest taki jak ty. Chyba mnie nie rozumie. To znaczy cieszy się, że robię karierę i w ogóle bardzo mnie wspiera, ale on by wolał, żebym nie wyjeżdżała. A tak się nie da niestety. Żeby coś osiągnąć to trzeba się ruszyć z tej prowincji.

- Myślałam, że tutaj dużo osiągnęłyśmy.

- Oj tutaj sama wiesz jak jest. Wioska, brak perspektyw na rozwój, dobrą szkołę dla dzieci. Teraz wszystko widzę inaczej. Albert otworzył mi oczy na wiele spraw i...

- To kiedy znów wyjeżdżasz?

- Jutro po śniadaniu. Albert mnie zabierze do Warszawy bo mamy spotkanie z ludźmi z branży filmowej. Musimy obgadać warunki. Albert wywalczy najlepszą umowę, jemu mogę zaufać. A później mam kilka spotkań autorskich. Wiesz, grudzień jest zawsze intensywny. I trochę mnie nie będzie, rozumiesz?

- A Małgorzata o tym wie?

- A co  Małgorzata ma do tego?

- Myślę, że dużo. Książka jest oparta na faktach. Opisałaś historię Małgorzaty na jej prośbę. A myślisz, że ona zgodzi się na to, żeby wszystko zostało sfilmowane?

- Ada, to moja książka. Ja ją napisałam, wypromowałam. Nie potrzebuję niczyjej zgody.

- Wypadało by jednak zapytać...

- Pytać o zgodę na pewno nie będę, poinformuję ją niedługo. Ma prawo wiedzieć, ale zrobię jak zechcę. Takiej okazji nie można zmarnować. Tak mówi Albert.

- Tak mówi Albert, a ty? Sama nie potrafisz myśleć? - Ada zaczęła się denerwować.

- O co ci chodzi? Zazdrościsz mi?

- Żartujesz?

- Nie, mówię poważnie. Ja przychodzę do ciebie, znajduję czas żeby pogadać, żeby mieć twoje wsparcie, a ty nic. Tylko przeszkody wynajdujesz. Spełniam swoje marzenia i nawet dobrego słowa nie usłyszałam. Zazdrościsz mi Ada.

- Ta rozmowa nie ma sensu - Ada wstała i zaczęła szykować się do wyjścia.

- Wiedziałam - Dorota zaśmiała się nieprzyjemnie. Jak nie ona. - Tak, ty mi zazdrościsz.

- A niby czego?

- Tego, że mam lepsze życie od ciebie. Że mi się udało. Zobacz tylko na siebie. Kiedy ostatnio byłaś u fryzjera? Kiedy u kosmetyczki, kiedy kupiłaś sobie nowe ubrania? Byłaś może ostatnio w kinie? W teatrze? Zapuściłaś się siostra. Po zimie wykupię ci karnet na siłownię, bo...

- Dość tego Dorota. Nie będziemy tak rozmawiać. To ty spójrz na siebie. Nie jesteś taką dziewczyną jak kiedyś.

- Oczywiście, że nie jestem i wiesz co? I nie mam już zamiaru być. A tobie dobrze radzę, żebyś się za siebie wzięła. Lata lecą siostra.

- Dorota wyjdź zanim powiem coś , czego będę żałować.

Ada trzęsła się cała ze złości.

- Wiesz, prawda czasami w oczy kole czy jakoś tak.

- Wyjdź!!!

Dorota zarzuciła na siebie markowy płaszcz, poklepała Adę lekceważąco po ramieniu i wypadła z pensjonatu. Nagle też zadzwoniła jej komórka. Poszła pośpiesznie w stronę swojego domu.

Ada stała chwilę i nie mogła dojść do siebie. Co to było przed chwilą? Co stało się z jej siostrą? Usiadła na chwilę, żeby uspokoić oddech. Serce waliło jej jakby miało wyskoczyć z piersi. Jeszcze nigdy tak się z siostrą nie pokłóciła. Różnie między nimi bywało, ale zawsze się wspierały, dogadywały. To co się przed chwilą wydarzyło mogło by się wydawać tylko koszmarnym snem. Gdyby tylko nie pozostał zapach tych perfum.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, chętnie Cię odwiedzę. Nie odpowiadam na komentarze typu "Obserwujemy?" Jeśli spodoba Ci się mój blog to zostań na dłużej, jeśli spodoba mi się Twój to zaobserwuję:)

sejf

Copyright © Stare Pianino