piątek, 30 maja 2014

Truskawkowo

Wczoraj zerwałam swoje pierwsze truskawki, a truskawkowy temat ciągle przewija się przez moje prace:)



 
I na koniec coś nie truskawkowego:)


Miłego weekendu:)
24

niedziela, 25 maja 2014

Gdzie sprzedawać rękodzieło c.d.

Wcześniej pisałam o sprzedaży rękodzieła przez internet TU, później był post o moich jarmarkowych zmaganiach KLIK. Dzisiaj kolejna część cyklu i już chyba ostatnia. Jak to jest z tą sprzedażą w galeriach stacjonarnych.
Ten post powinien być pierwszy, bo to właśnie od tych galerii rozpoczęłam sprzedaż swoich prac.
Kiedy już wszyscy znajomi zostali obkupieni albo obdarowani rękodziełem postanowiłam pójść dalej. Spakowałam swoje prace ( wtedy to jeszcze była masa solna) i postanowiłam rozejrzeć się po mieście. Towarzyszyła mi  wielka obawa, jak to się zapytać, a może moje prace się nie spodobają, może lepiej wcale ich nie pokazywać, dać sobie spokój itd., itp.

Z duszą na ramieniu weszłam do pierwszej galerii. Całe szczęście na drzwiach wisiała kartka, że poszukują rękodzielników. Pokazałam swoje prace, popatrzyli, ocenili, wycenili (cena niższa niż się spodziewałam) i przyjęli w komis. Miałam mieszane uczucia, ale dobrze, że się udało. Później już przynosiłam swoje prace decoupage. A jak ze sprzedażą? Mizernie. Czasami sprzedałam coś w miesiącu, czasami nic. Panie w galerii tylko narzekały, że nie ma klientów, nie ma sprzedaży, skutecznie zniechęcały do dalszej pracy.

Któregoś razu poszłam rozejrzeć się po galerii i przy okazji spytać czy coś się nie sprzedało. Akurat byli klienci więc miałam czas się porozglądać, więc się rozglądam, rozglądam, szuka swoich prac i jakoś nie widzę. Czyżby wszystkie się sprzedały? Szukam dalej w końcu je zobaczyłam, wciśnięte na najniższą półkę pod samą ścianę, zakurzone. Żeby klient mógł je zobaczyć to by musiał  położyć się chyba na podłodze. I wyjaśniło się dlaczego nic się nie sprzedaje. Podziękowałam grzecznie za współpracę, rozliczyłam się z galerią i zabrałam moje biedne zakurzone dzieła.

Zniechęciłam się do takiej sprzedaży, ale postanowiłam jeszcze spróbować w Lublinie. Większe miasto, większe możliwości. Po paru odmowach jedna galeria zainteresowała się moimi pracami, oczywiście znowu przyjęła w komis. Tylko był jeden problem, ceny. Dlaczego nie jest wszystko po 5zł? Takich droższych to ludzie raczej nie kupią. Zostawiłam parę drobiazgów, ale po jakimś czasie również zrezygnowałam ze współpracy.

Teraz nie współpracuję z żadna galerią stacjonarną. Jak dla mnie to strata czasu, prace leżą i się tylko kurzą. Nikt nie postara się, żeby je wyeksponować, jakoś o nie zadbać. Chyba tylko mi zależało na ich sprzedaży.
I dlaczego nie są po 5 zł???

To tyle moich doświadczeń z takimi galeriami. Chętnie poczytam o Waszych przygodach, radach, doświadczeniach, piszcie:)
24

czwartek, 22 maja 2014

Piękno w prostocie

W prostych, zwykłych rzeczach, może już nikomu nie potrzebnych, można znaleźć piękno i element dekoracji.

Mała, szklana butelka po soku może posłużyć jako flakonik na małe bukiety.


Zwykły słoik często służy mi jako flakon, w którym to właśnie kwiaty są główną ozdobą.


Duży, płaski kamień przywieziony z dalekiej podróży może być jako podstawka pod filiżankę albo świeczkę:)


I na koniec białe świece. Zwykłe, proste a ile w nich piękna.


Miłego i słonecznego dnia:)
23

wtorek, 20 maja 2014

Truskawkowa deseczka

Jeszcze trochę i już będą te na które czekamy cały rok: TRUSKAWKI!!! Co prawda w supermarketach od dawna można je kupić, ale to nie to samo. Ja w tym roku czekam na swoje własne, jak na razie to pięknie kwitną:)


I jak już tak rozmyślałam nad truskawkami to deseczkę truskawkową poczyniłam. Deseczka ma taką zaletę, że z tyłu nie jest ozdabiana i śmiało może służyć do krojenia. Tradycyjnie lekko postarzana:)


A jak truskawki to i ciasta truskawkowe i desery...A do tego wszystkiego kawa, najlepiej mrożona w upały...
Rozmarzyłam się:)



Na koniec dziękuję wszystkim, którzy postanowili wesprzeć finansowo chorą Svietę, jesteście kochane:)
Cały czas można jeszcze wpłacać pieniążki TU albo kupić jedną z moich prac z WYPRZEDAŻY. Cały dochód ze sprzedaży moich prac będzie przeznaczony na ten cel.
Pozdrawiam cieplutko:)
29

niedziela, 18 maja 2014

Pomoc dla Sviety

Dzisiaj troszkę nietypowy post.
Potrzebna pomoc dla młodej dziewczyny. Informacje z Facebooka

Drodzy przyjaciele : ) Potrzebna wasza pomoc. To jest Vova i Svieta.Mlode malzenstwo z prawie rocznym stazem. Swieta jest w 5 miesiacu ciazy, kilka dni temu lekarze w Kijowie wykryli u niej ostra bialaczke. Sluzba zdrowia na Ukrainie nie jest w stanie juz nic zrobic. Dzisiaj udalo nam sie znalezc klinike w Warszawie ktora zdecydowala sie podjac probe leczenia Swiety i jej jeszcze nienarodzonej coreczki. Prosimy o wasza pomoc, Rodzina Demediukiv potrzebuje modlitwy oraz pomocy finansowej. Kazda nawet najmniejsza suma ma ogromny wplyw. Poniżej link gdzie można wysyłać wsparcie finansowe http://www.youcaring.com/medical-fundraiser/prayer-and-support-for-sveta-demedyuk/173137 


Obecnie Svieta przebywa w szpitalu w Warszawie, urodziła córeczkę i teraz rozpocznie się jej walka z nowotworem. Potrzebna jest pomoc finansowa. Liczy się każda złotówka, wsparcie finansowe można wysłać TU. I od dzisiaj do końca tygodnia cały dochód ze sprzedaży moich prac TUTAJ będzie przeznaczony na ten cel.



7

sobota, 17 maja 2014

Dwa domki

Dzisiejszy dzień zaczęliśmy od wylewania wody z piwnicy. Takiej burzy jak wczoraj to dawno nie widziałam. Dziś na razie było spokojnie, ale znowu chmurzy się i znowu zaczyna grzmieć. To tyle o pogodzie.

Bardzo lubię grzebać w garażu, oglądać stare deski, albo przedmioty nikomu już nie potrzebne. Taki garaż to dla mnie kopalnia skarbów i pomysłów. Ostatnio wygrzebałam deski przeznaczone do spalenia, ale jak dla mnie to prawdziwy skarb. Wyrzynarka poszła w ruch i powstały dwa domki.




Jeszcze mi trochę deski zostało i już mam pomysł na kolejny domek:)
Wczoraj dostałam magazyn pełen różnych inspiracji od Marioli z bloga http://ideen-depot.blogspot.com/.


Miło się ogląda, czytać po niemiecku niestety nie potrafię:(


Znowu leje:(
Miłego weekendu bez deszczu!!!
29

czwartek, 15 maja 2014

Deszczowa wyprzedaż!!!

Dlaczego deszczowa chyba nie muszę wyjaśniać. Stronkę odnowiłam, dodałam troszkę nowości i jeszcze mała promocja. Przy zakupie powyżej 50zł dołączę mały upominek. Może komuś z Was uda się coś wyszperać na Dzień Mamy:) Zapraszam TUTAJ


 i mimo wszystko życzę miłego dnia:)
11

środa, 14 maja 2014

Eat & drink

Pogoda przyprawia o ból głowy i tak ma być do końca tygodnia:( A ja słoneczka chcę i to bardzo!!!
Ostatnio taką deseczkę stworzyłam, tradycyjnie postarzaną.




I na koniec się chwalę. Moje Niewiniątko wygrało w wyzwaniu w Przydasiowie:)


Jestem dumna jak paw:)
Miłego dnia kochani:)



22

poniedziałek, 12 maja 2014

Czas na wyniki:)

Dziękuję za udział w mojej zabawie, chętnych do przygarnięcia imbryczka było 69:) A zwycięzcą zostaje


Joanna!!!! Gratuluję i proszę o adres do wysyłki:)
Jeszcze raz wszystkim bardzo dziękuję,  czas wymyślić nową zabawę, pozdrawiam cieplutko:)

24

piątek, 9 maja 2014

Jak to u mnie z tymi jarmarkami było

Kolorowe jarmarki, muzyka, mnóstwo różności, kramy uginające się od towarów, rękodzieło przeróżne, uśmiechnięci  sprzedawcy. Wspaniała impreza, która przyciąga tłumy ciekawskich i jak tu nie lubić jarmarków?

Maj, to dla mnie od paru lat miesiąc, w którym przygotowywałam się do jarmarku Hetmańskiego. Planowałam, malowałam, tworzyłam, czekałam z utęsknieniem na ten moment, w którym w końcu będę mogła wystawić swoje prace. I modliłam się o ładną pogodę.

W końcu nadchodzi ten moment. Pakuję swoje dzieła do pudełek, załatwiam transport i skoro świt wyruszam na zamojski rynek. Obowiązuje zasada: kto pierwszy ten lepszy, więc staram się być jak najwcześniej, żeby zająć jak najlepsze miejsce. Oczywiście są już tam pierwsi wystawcy, niektórzy już w nocy ustawiają swoje stoiska. Jest trochę zamieszania, każdy walczy o najlepsze miejsce, nie masz dobrego miejsca to nie masz dobrej sprzedaży.

Udało się, miejsce jest ok, rozstawiam swój malutki stoliczek, układam wszystko bardzo starannie, patrzę w niebo czy przypadkiem nie zanosi się na deszcz i pełna nadziei czekam na klientów. Czekam sobie czekam, wdaję się w rozmowę z innymi rękodzielnikami, chodzę po rynku i oglądam inne stoiska, robię zdjęcia, żeby móc Wam później coś pokazać i czekam dalej. W końcu nadchodzą patrzą, podziwiają, patrzą na ceny coś tam mruczą i odchodzą. No nic będą inni przecież dzień się dopiero zaczął. W międzyczasie organizatorzy przechadzają się pomiędzy wystawcami i zbierają opłaty za stoiska. Dlaczego znów tak drogo??? Słyszę różne narzekania od sąsiadów. Trudno może się zwróci.

Ktoś podchodzi do mnie i szepcze do ucha "Uwaga chodzą z urzędu skarbowego". Jeszcze tego brakowało. Pomiędzy wystawcami robi się małe zamieszanie, gdzieś dochodzą plotki, że już parę mandatów wypisali. Ciężki los jarmarkowego wystawcy.

No nic, czekam dalej na swoich klientów, w końcu zaczynam się zastanawiać co z moimi pracami jest nie tak, minęło parę godzin a ja nic nie sprzedałam, jak na razie to same koszty.
Dzień się kończy, zmęczona i zniechęcona składam swój kramik, trudno może jutro będzie lepiej...

I tak mnie więcej wygląda u mnie pierwszy dzień jarmarku. Następny dzień jest zawsze lepszy, ale jakbym policzyła wszystkie koszty, materiały i wiele godzin pracy to chyba nawet na zero bym nie wyszła.
W tym roku ze względu na mój stan odpuszczam sobie jarmark. A za rok to kto wie. Jakoś tak mnie ciągnie w to miejsce. Czy to normalne???
Relacja z ostatniego jarmarku TU
Mam nadzieję, że wytrwałyście do końca, będzie mi miło, jeśli podzielicie się swoimi doświadczeniami, pozdrawiam:)))


33

wtorek, 6 maja 2014

Niewiniątko

" Niewiniątko" to kolejne wyzwanie w Przydasiowie. Myślałam, że tym razem odpuszczę, nie miałam pomysłu, ale przeglądając motywy na serwetkach właśnie ta jedna wpadła mi w oko i postanowiłam zaryzykować. Taką oto deseczkę zgłaszam na WYZWANIE



Niewiniątko zakładające bucik:)
I tak przy okazji powstała deseczka lawendowa. Jakoś ostatnio z tą lawendą ciągle mi po drodze:)




Deseczki powędrowały do Srebrnej Agrafki, a ja przypominam o moim Candy, można się jeszcze zapisywać TU.
31

piątek, 2 maja 2014

A u mnie dziś pachnie bez:)

Maj powitałam pachnącym bukietem bzu, jak ja lubię ten zapach!!!


Szkoda, że jest tylko raz w roku.


I taki obrazek uczyniłam:)

Już nie biadolę, dalej robię to co lubię, dziś zakupiłam nowe deseczki do ozdabiania:) Koniec z leniuchowaniem:)


Pozdrowionka:)
40